Koty do adopcji

Wszystkie koty pod opieką Fundacji czekają na kochających, odpowiedzialnych ludzi. Każdy z nich marzy o własnym domu.
Możesz zaadoptować któregoś ze zdrowych kotów, ale zajrzyj też do kociego szpitalika – jego mieszkańcy również czekają na adopcje.

Jeśli nie możesz przygarnąć kota do swojego domu, a chcesz pomóc, zapraszamy i zachęcamy do wirtualnej adopcji – szczegóły znajdziesz tutaj.

Koty mieszkają w Toruniu, ale mogą się przeprowadzić:)

NA KOCHAJĄCE DOMY CZEKAJĄ:


Nairobi i Denver

Maluszki w swoim tempem uczą się kociej etykiety, rozrabiają, jedzą, rozrabiają. Z krzaków trafiły na salony i nawet potrafią się tu wpasować. :)

Kocięta do adopcji wydajemy tylko na dokocenie lub w parach/wielokociopakach. ;-)
Urodziły się na początku maja 2020.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Nairobi wirtualnie wspiera: Daniel Ż.
Denvera wirtualnie wspiera: Joanna Blocher


Matylda

Malutka przebojem weszła do naszego świata. Malutka została porzucona na jednym z toruńskich osiedli. Niczemu winny, oswojony dzieciak, o którego losie miał zadecydować przypadek. Albo się ktoś nim zainteresuje, albo będzie musiał jakoś dać sobie radę.
Do Matyldy szczęście się uśmiechnęło i dziś może beztrosko bujać się w hamaku oczekując na swój nowy dom. Jest ciekawska i otwarta na nowości. Koty ją lubią, ludzie też, z pełną wzajemnością. Jest beztroska i śmiała, nie będzie miała problemów z aklimatyzacją w nowym miejscu. Piękna, drobna, kochana, w głowie jej tylko zabawy i mizianki. Oby siedziała u nas jak najkrócej.

Kotka urodziła się około 06.2020 i czeka na dom z innym kotem do towarzystwa.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Trikolorkę wspiera: Marlena W. z Torunia


Agrest

Nie zdążył jeszcze przeżyć roku, a już zdążył zostać postrzelony w brzuch i potrącony przez samochód… W wypadku złamał tylna łapę. Koszmarne, otwarte złamanie, przy samej nasadzie kości, w stawie kolanowym. Przemieszczenie kości udowej było bardzo duże, jej odprowadzenie do właściwej pozycji między przykurczonymi mięśniami, zajęło dużą część operacji chirurgicznej.
Kocurek pozbierany z ulicy trafił do podtoruńskiej lecznicy weterynaryjnej, która chciała udzielić mu pomocy, jednak gmina nie wyraziła zgody na sfinansowanie tego przypadku, sugerując eutanazję. Młody kociak, w bardzo dobrej kondycji ogólnej, FIV/FeLV ujemny.

Agrest bardzo długo chodził w gipsie, widziałyśmy po nim, że nie może doczekać się dnia, w którym jego noga zostanie uwolniona z tej zbroi. Po uwolnieniu nogi nadszedł czas na uwolnienie kocurka i zaaklimatyzowanie go w naszym stadzie. Proces socjalizacji przeszedł bezproblemowo, Agrest okazał się być bezkonfliktowym kotem, który nawiązał wyraźną więź z drugim połamanym buraskiem (razem kurowali się w Kocim Szpitaliku).
Agrest jest całkiem ułożonym kotem, lubi pobrykać i pobawić się zabawkami, korzysta z drapaków, domaga się głasków. Nic tylko brać i kochać. :)

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Agresta wirtualnie wspiera: Martyna B.


Kiwi

Burasek z toruńskich działek, pewnego dnia przyszedł i nie stawiał łapki. Niestety powodem było koszmarne złamanie. Pacjent był bólowy, miał ataki szału, spowodowane potwornym bólem. Niezapomniany widok, coś strasznego. Na szczęście po kilku dniach leczenia ból zaczął mijać, a kot zrozumiał, że chcemy mu pomoc – od tego momentu świetnie się z nami dogaduje.

Kocurek jest kotem towarzyskim, najlepiej dogaduje się z Agrestem, swoim połamanym kumplem. Jaki piękny taki miły, wyjątkowy kocur pod krawatem. :)

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Kiwiego wirtualnie wspiera: Kasia z Daszą, Dimą i Zoją z Torunia


Helenka

Ta śliczna koteczka 3 dni koczowała na nasypie kolejowym, z jednej strony torowisko, z drugiej ruchliwa ulica. Miała zapalenie ucha.
Puchaty kłębek, cały czas mruczący, ugniatający i wywalający brzuch do drapania. Wykastrowana, chipa brak, nikt jej nie szuka. W Fundacji pierwsze dni tylko spała i odjadała, widać, że sytuacja w której się znalazła kosztowała ją dużo stresu i potrzebuje czasu by dojść do siebie. Jakim cudem wylądowała w tak ruchliwym miejscu? Skąd jest? Tego nigdy się nie dowiemy.

Helenkę wirtualnie wspiera: Lilianusz i Magda B.


Klony – Jagoda (adoptowana), Lukrecja i Heban

Ta kocia rodzina nie miała zbyt wiele szczęścia. Kociaki bytowały razem z matką w ruchliwym miejscu, tuż przy markecie, ulicy i przystanku autobusowym. Kotka wybrała bardzo niebezpieczne miejsce do odchowania miotu, cud, że zabawy kociąt na chodniku czy na środku ulicy wcześniej nie skończyły się tragicznie.

Zaryzykowaliśmy i spróbowaliśmy je oswoić, bo w miejscu, w którym żyły czekałaby je rychła śmierć. W normalnym domu na pewno proces oswajania przebiegałby w dużo szybszym tempie. Dlatego super by było gdyby dzieciaki jak najszybciej zostały adoptowane. Opiekun takiego kota musi być doświadczony i cierpliwy, chcieć przede wszystkim dać dom i szansę kotu. Prosimy o szansę dla rodzeństwa.

Proces socjalizacji młodych idzie bardzo dobrze. Wszystkie kociaki potrafią zachować czystość, ogarniają kuwetę, szaleją z zabawkami, korzystają z drapaka i z wielką namiętnością polują na muchy. ;-) W relacjach z innymi kotami najlepsze są dziewczyny, chłopak dogaduje się z innymi kotami, ale lubi pokazać kto tu rządzi.

Jagoda oswoiła się w 100%, przychodzi na zawołanie, z wielką ochotą poddaje się głaskaniu i wszelkim miziankom. Jagodzie się poszczęściło, w listopadzie 2020 została adoptowana!
Lukrecja z postępem w procesie socjalizacji idzie w ślady Jagody, drapanie grzbietu sprawia jej dużo przyjemności, pręży się i nadstawia czarnokocie do dalszych mizianek. Uwielbia się bawić wędką i innymi zabawkami. Heban jest najtrudniejszym zawodnikiem, aczkolwiek i jego powoli udaje się złamać – w końcu pozwalał nawet zakroplić sobie oczy. ;-) Sporadycznie udało się nam go pogłaskać, do zabawy jest zawsze chętny, ale przede wszystkim jest bardzo ciekawski i wierzymy, że ta ciekawość (w parze z łakomstwem ;-)) kiedyś sprawi, że zupełnie otworzy się na człowieka.

Klony są prawie identyczne, Heban postanowił się wyróżnić i zapuścił jednego, białego wibrysa. :)

Jeszcze raz – prosimy o szansę dla rodzeństwa.

Kociaki urodziły się na początku lata 2020.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl

Lukrecję wirtualnie wspiera: Lukrecja eM
Hebana wirtualnie wspiera: Lukrecja eM


Bialutka

[Opis w budowie]

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Bialutką wirtualnie wspiera: Lukrecja eM


Autostopowicz

Niektórzy to idą przez życie przebojem. Dobrze, że przy okazji udało im się tego życia nie stracić. Mogło się tak zdarzyć jeśli waży się ok. 600 gramów i podróżuje metodą z filmu „300 mil do nieba”. Mało prawdopodobne, że dotarł aż z Czech, skąd był transport, raczej wsiadł gdzieś po drodze.
A jak już wysiadł, poszedł prosto do budynku i wszedł na halę produkcyjną firmy z hasłem: „Hej, ludzie! Kocham Was wszystkich!”

Ten dzielny kocurek będzie do adopcji, a póki co leczy katar w domu tymczasowym. Na swojej trasie wybrał Toruń, więc tutaj pomieszkuje i czeka na swoje miejsce na ziemi.

Autostopowicza wirtualnie wspiera: Hania S. Bydgoszcz


Talisa i Soto

Talisa jest mamą Soto, bardzo troskliwą i zżytą z synem. Marzy nam się jeden dom dla tej dwójki, są idealnym, bezkonfliktowym i niekłopotliwym dwupakiem.

Koty bardzo szybko odnalazły się w naszym stadzie, ani się go nie bali, ani nie próbują nikogo ustawiać. Spodziewaliśmy się jakichkolwiek kłopotów przy aklimatyzacji, a tu wszystko przebiegło lepiej niż wzorowo. :)
Talisa i Soto bardzo dużo czasu spędzają we dwójkę, śpiąc lub pielęgnując swoje futra. Kiedy nie są razem mamuśka zazwyczaj leniuchuje i obserwuje kociarniane życie, a młody szuka sobie rozrywek, wiemy już, że bardzo polubił piórka. Soto jak to podrostek, ma w sobie dużo energii, ale mamy wrażenie, że będzie kotem z tych grzeczniejszych, w końcu ma przykładny wzór do naśladowania.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Talisę i Soto wirtualnie wspiera: Zedka zza TM


Krówka

Przeurocza krówka z plamką na nosie i czarnymi paputami szuka swojej rodziny :)
Jest kochanym stworzeniem, z całą pewnością mała pretenduje do miana kota salonowego.
Z zachowania kotki wnioskujemy, że odnajdzie się w domu z innymi kotami, dopiero się poznajemy [jest u nas od maja 2020], ale na ten moment jest bardzo grzeczna i poprawna w relacjach z innymi podopiecznymi.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Krówkę wirtualnie wspiera: Inez oraz Kasia z Daszą, Dimą i Zoją z Torunia


Photoshop

Photoshop objęta jest patronatem sklepu zoologicznego Planeta Zoo w Toruniu

Piękna, żywiołowa, temperamentna i piekielnie fotogeniczna. Photoshopka to kot dla konesera i znawcy tego gatunku, gatunku, którego nie da się do końca zrozumieć. ;)

Jaka jest Photoshop? Jest wyjątkowa. Ma swoje „pomysły”, jest jak Szalonooka z serialu Orange Is the New Black. To urocza, kochana dziewczyna, o dobrym sercu i zamiarach, która czasami w dobrej wierze postąpi źle. Photoshop jest miłym kotem, skorym do pieszczot i zabaw – ma manię piórek, kocha je ponad wszystko. Jednak jako charakterny kot nie pozwoli sobie na zbyt długie czułości. Na pewno nie miała dobrej socjalizacji z matką i rodzeństwem, to jest jej największym problemem, przez co nie do końca potrafi odnaleźć się w dużym stadzie. Kotka nie jest agresywna do innych mruczków, jakakolwiek interakcja z ich strony kończy się jej ucieczką.

Photoshop nie może zamieszkać w domu z małymi dziećmi. Polecamy ją na kociego jedynaka lub towarzysza kotów spokojnych.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Photoshopkę wirtualnie wspiera: sklep zoologiczny Planeta Zoo w Toruniu


Widmo

Widmo z własnej woli siedział kilka miesięcy w altance działkowej, chociaż miał możliwość wyjścia. Latem po kilka godzin dziennie miał otwarte drzwi, a wokół był spokój i cisza. Jego karmicielce dopiero po wielu tygodniach zostawiania jedzenia udało się namierzyć co to za zwierzę zjada karmę. Kiedy już było wiadomo, że to kot wkroczyliśmy do akcji.

Do altanki, w której był karmiony nie mógł już wrócić, a miałyśmy duże obawy, żeby go wypuścić na ogródki działkowe. On przecież nie zna żadnego „na zewnątrz”. Kocurek został w fundacji i to był bardzo dobry ruch.

Kocur świetnie czuje się w dużym stadzie, widać, że potrzebuje towarzystwa innych kotów. Bardzo szybko łapie kocie kontakty i nawiązuje przyjaźnie. Niestety w stosunku do człowieka jest zdystansowany, być może doznał w przeszłości jakiejś krzywdy i teraz potrzebuje czasu, żeby na nowo zaufać. Na pewno kiedyś to nastąpi, bo kocur z tygodnia na tydzień robi ogromne postępy – kiedyś uciekał w najciemniejszy kąt jak tylko skierowaliśmy wzrok w jego stronę, a dzisiaj potrafi podejść na tyle blisko by zjeść z ręki smakołyk.
Ten piękny pulpet zasługuje na nowe życie, w którym pozbędzie się dawnych lęków. :)

Kocur ur. w 2017 roku.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Widmo wirtualnie wspiera: Lewandowska Barbara


Fivek

Pan Kocur to jeden z przypadków, z którymi zawsze mamy bardzo duży dylemat: zostawić czy wypuścić?
Byłoby nam o wiele łatwiej, gdyby powiedział: „Słuchajcie, całe życie latałem po wsi, bywało ciężko, głodowałem, ale to był mój cały świat i wolność jest dla mnie najważniejsza”, albo: „Słuchajcie, całe życie latałem po wsi, bywało ciężko, głodowałem, pokazaliście mi jak to jest być bezpiecznym, mieć zawsze pełną miskę, pozbyć się pasożytów i wyleczyć obolałą paszczę, przez którą umarłbym śmiercią głodową, swoje przeszedłem, chcę już mieć dobrą emeryturę”.
Ale on milczy uparcie. A my wiemy, że nie prowadzi takich rozważań, bo dla zwierzęcia liczy się tu i teraz. Niekoniecznie zamykanie kilkuletniego, wiejskiego kocura w 4 ścianach jest dla niego najlepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza w ścianach kociarni, gdzie jest wiele kotów.
Problem w tym, że nie wiemy dokąd miałby wrócić. Zgarnęłyśmy go na podmiejskich działkach, na którejś z kolejnych łapanek stada. Podbiegł do kotowozu załadowanego sprzętem łapankowym i gadał, że głodny. Karmicielka działkowa go kojarzy, kocur pojawia się od czasu do czasu. Prawdopodobnie przychodzi z pobliskiej wsi.
Jego stan mówił sam za siebie: bardzo wychudzony, zardzewiałe futerko, hodowla pcheł, tasiemiec kiwający do nas z odbytu jak upewniałyśmy się, że kocur pełnojajeczny. U weterynarza doszły następne dane: FIV+, korzenie po zębach, czarne pieńki i ropa zamiast resztek zębów. Zagłodził się, bo nie dostawał jedzenia, które miał zorganizować sobie sam czy nie mógł jeść ze względu na stan paszczy? A może jedno i drugie?
Po długim pobycie w klatce w Szpitaliku zaaklimatyzowałyśmy go w Małej Kociarni. Nie sprawia wrażenia nieszczęśliwego, wręcz przeciwnie, wygląda na całkiem zadowolonego. Co najważniejsze nie wchodzi w konflikty z kotami, bo w kociarni to byłby największy problem.
To nie jest tak, że nie ma szans na dom. Ale realia adopcyjne są takie, że dojrzały kocur FIV+ ma tę szansę bardzo małą.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Fivka wirtualnie wspiera: Magdalena z Warszawy


Macho

Macho jest kocurem, który przeszedł ogromną metamorfozę. Obecnie jest sympatycznym miziakiem, fanem zabaw i miłośnikiem drapania z zaczeską à la Wolverine. Rozrywkowy towarzysz człowieka i idealny koci kompan dla drugiego mruczka.
Macho od początku świetnie dogaduje się z kotami. Z nami nie było tak kolorowo – był dziki, bał się i atakował. Ponieważ miał poważny uraz łapy spędził w klatce Kociego Szpitalika wiele tygodni podczas których wyraźnie zmienił zdanie o człowieku. Miski stawia pod nos, kupy sprząta, podsuwa zabawki i jeszcze miło niunia i cicia… Macho wszystko sobie przekalkulował i zaczął się nami interesować, dawać się dotknąć, a wtedy pojął, że poza jedzeniem i innymi atrakcjami jest jeszcze takie coś jak wygłaskane futro i w tym momencie przepadł do końca za ludzkim gatunkiem. ;-)

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Macho wirtualnie wspierają: bracia Dyzio i Lolek z Torunia


Tucholanka

Tucholanka to kotka rozrywkowa, zawsze wesoła, aż za bardzo. ;-) Rozpiera ją energią, ciągle ma ochotę się bawić i biegać z innymi kotami. Jest z niej wielka przylepka, bez przerwy barankuje i prosi o uwagę. Jeśli lubicie kiedy dom cały czas żyje, kiedy ciągle się coś w nim dzieje, kiedy nie ma nudy, a jest mruczenie, zabawy i tulanki to będziecie zadowoleni z towarzystwa tej młodej damy. Jest niezwykłym pieszczochem i kochanym kotem.

Kotka ur. w 2016.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Tucholankę wirtualnie wspiera: Małgorzata


Pepper jest spokojna, delikatna, troszkę nieśmiała, z pewnością kochana. Temperament ma idealny dla ludzi lubiących harmonię i kocią grację.
Sama nie inicjuje kontaktu z człowiekiem, jednak wystarczy ją do tego zachęcić i z przyjemnością zaczyna mruczeć podczas miziania, wysunie bródkę, nadstawi brzuszek. Wspólnie spędzony czas i zdobycie jej zaufania zapewnią zbudowanie bliskiej, niezwykłej relacji na lata.

Pepper może być jedynaczką, ale nie będzie jej przeszkadzało towarzystwo innego kota z podobnym temperamentem, spokojnego i wyważonego.

Kotka ur. w 2015.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Pepper wirtualnie wspiera: HANIA


Rekinek

Rekin miał połamaną żuchwę, rozszczepione podniebienie po urazie i krwiak gałki ocznej.
Rekin jest kotem młodym, ale dorosłym i dojrzałym społecznie. Z tego co zaobserwowałyśmy może mieć problem z dogadaniem się z innym dojrzałym kocurem. Do kotek próbuje odnosić się przyjaźnie. Do ludzi jest przyjazny, choć zdystansowany do obcych. Bardzo lubi bawić się zabawkami, zwłaszcza interaktywnym motylem. ;)

Kocur jest zdrowy, w bardzo dobrej kondycji. Jedno oczko pozostanie niewidome po urazie.
Rekin urodził się ok 2014/2015 roku.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Rekinka wirtualnie wspiera: Mów Mi Wilku


Pan Malinowski

Kocur ur. w 2010 roku. Błąkał się po ulicy z lejącą się z ucha ropą. Widok i zapach był straszny, może tylko ktoś, kto przeszedł zapalenie ucha może sobie wyobrazić jaki straszny ból powoduje. Pan Malinowski jest ogromnym kocurem z równie wielkim sercem kochającym ludzi. Domaga się głaskania, pieszczot i towarzystwa człowieka. Z kotami żyje we względnej zgodzie, jednak jest kocurem o charakterze dominującym i nie da sobie w kaszę dmuchać.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Pana Malinowskiego wirtualnie wspiera: Helena K.


(zdjęcie autorstwa Fotografia Monika Małek)

(zdjęcie autorstwa Fotografia Monika Małek)

Kotka ur. w maju 2012 roku. Do fundacji trafiła z kocim katarem, wychudzona. Aktualnie zdrowa, wesoła i pełna energii szuka domu z innym kociakiem do towarzystwa, wspólnych harców i zabaw.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Milę wirtualnie wspiera – Justyna z Torunia


Zezolec

Zezolec został złapany na kastrację w miejscu, w którym nigdy go wcześniej nie widziano, pojawił się nagle i znikąd. Miał „dziwne”, zaropiałe oko i to przeważyło o szybkiej, pięciominutowej akcji „dawaj łapiemy”.

Po dwóch dniach okazało się, że Zezolec to super miziak. Obeszliśmy całe osiedle, podzwoniliśmy po organizacjach, nikt nic nie wie, nikt go nie szuka. Zezol lubi koty, z psami jest w stanie się dogadać albo tolerować. Jest strasznym strachajłem i musi minąć kilka chwil zanim się oswoi ze zmianami, ale kiedy już to zrobi to nawet termometr w zadzie nie przeszkodzi mu, żeby wystawić brzuch do głaskania na stole weterynaryjnym…. ;-) Taki z niego przyjemny gość.

Wydaje się być spokojnym kotem, lubiącym drapanie, towarzystwo innych zwierząt i myszki z kocimiętką. Kontakt z człowiekiem ceni sobie ponad wszystko. :)

Kocur został wykastrowany i zaszczepiony, FIV/FeLV ujemny. Kocurek miał entropium i przeszedł chirurgiczną korekcję powieki.

Zezolca wirtualnie wspiera: Mruczek i Sindi z Żar


Dzikuski szukają miejsca do życia

Szukają miejsca do życia. Szukają kogoś, kto pozwoli im żyć w jego domu, kto obdarzy ich dobrą opieką nie oczekując w zamian zażyłych relacji. Dzikuski zyskały taki przydomek z racji swojego zachowania. Są to koty, które unikają kontaktu z człowiekiem, potrzebują miejsca z dala od zgiełku, regularnego dokarmiania oraz ciepłego miejsca do spania. Dzikuski są wykastrowane oraz zaszczepione.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl

Rexik

Rexik

Rexik urodził się w 2008 roku i ponad rok był kotem wolno żyjącym na miejskim osiedlu. Pod opiekę Fundacji trafił z wielką dziurą po ropniu, przez którą było widać żuchwę i zęby.
Bardzo szybko się wyleczył, a po ranie pozostała tylko niewielka blizna. Niestety miejsce, w którym poprzednio żył zostało zlikwidowane i nie miał gdzie wrócić. Rexik nie szuka kontaktu z człowiekiem, ale czasami, bardzo rzadko, można go pogłaskać przy jedzeniu. Jest bardzo wesołym kotem. Uwielbia szalone gonitwy i zabawy z innymi kotami.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Rexika wirtualnie wspiera: Gosia (Keila) oraz Edyta i Karol z Gdańska


Zajrzyj do zakładek Koty z FeLV+ oraz Pacjenci Kociego Szpitalika aby poznać  Silvera, Buraskę, Anemika, Helenkę, Uszatka, Oryks, Rollyego i Polę :)

5 komentarzy do “Koty do adopcji

  1. gdy odchodzi kot
    pustka wskakuje na parapet
    włazi do szaf
    wyleguje się na kanapie
    harcuje w każdym kącie

    Adam Rem

  2. Gdy odchodzi kot…prawie bez ostrzeżenia pustka i ból wypełniają serce, myśli biegną do wspólnie spędzonych chwil…, a świadomość że już nigdy nie przebiegnie pod nogami, nie pojawi się nie wiadomo skąd, nie zamiauczy, nie ułoży się z nami do snu słodko mrucząc jest niemalże nie do zniesienia.
    Wczoraj odszedł nasz ukochany Filip. Był z nami 10 lat, tylko 10 lat…

    • Bardzo nam przykro, czy kot jest z nami rok, 10, czy 15 dla kochających opiekunów zawsze tego czasu będzie za mało. Wierzę, że Filipek był dzięki Wam szczęśliwy. Mi zajęło kilka miesięcy nim na wspomnienie o kotce zamiast łez pojawił się uśmiech, trzeba wspominać te dobre chwile i jeśli jest taka możliwość spróbować obdarować swoją miłością kolejnego biedaka, to pomaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *