Koty do adopcji

Wszystkie koty pod opieką Fundacji czekają na kochających, odpowiedzialnych ludzi. Każdy z nich marzy o własnym domu.
Możesz zaadoptować któregoś ze zdrowych kotów, ale zajrzyj też do kociego szpitalika – jego mieszkańcy również czekają na adopcje.

Jeśli nie możesz przygarnąć kota do swojego domu, a chcesz pomóc, zapraszamy i zachęcamy do wirtualnej adopcji – szczegóły znajdziesz tutaj.

Koty mieszkają w Toruniu, ale mogą się przeprowadzić:)

NA KOCHAJĄCE DOMY CZEKAJĄ:


Nairobi i Denver

Krówki to rodzeństwo; dzieci kotki osiedlowo-podbalkonowej. Są przesłodkie, przekochane i totalnie pozytywnie ześwirowane, jak to kocie podrostki. Różowy nosek ma kocurek Denver, czarny kotka Nairobi.
Zaprzyjaźnione dwupaki są idealnym rozwiązaniem na dzisiejsze czasy. Koty dotrzymują sobie towarzystwa kiedy ich opiekunowie wychodzą nawet na całe dnie, żeby zapracować na kocie puszki.
Oprócz tego non stop dostarczają uroczych widoków, jak wspólne przytulanie na fotelu czy mycie futra za uszami siostry. ;)
Adoptując sprawdzony, zaprzyjaźniony dwupak ma się gwarancję, że koty są kompatybilne, dobrze dobrane, odpada cały proces dokocenia. Zachęcamy do adopcji naszego dwupaku. :)

Nairobi i Denver urodziły się na początku maja 2020.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Nairobi wirtualnie wspiera: Daniel Ż.
Denvera wirtualnie wspiera: Joanna Blocher


Agrest

Nie zdążył jeszcze przeżyć roku, a już zdążył zostać postrzelony w brzuch i potrącony przez samochód… W wypadku złamał tylna łapę. Koszmarne, otwarte złamanie, przy samej nasadzie kości, w stawie kolanowym. Przemieszczenie kości udowej było bardzo duże, jej odprowadzenie do właściwej pozycji między przykurczonymi mięśniami, zajęło dużą część operacji chirurgicznej.
Kocurek pozbierany z ulicy trafił do podtoruńskiej lecznicy weterynaryjnej, która chciała udzielić mu pomocy, jednak gmina nie wyraziła zgody na sfinansowanie tego przypadku, sugerując eutanazję. Młody kociak, w bardzo dobrej kondycji ogólnej, FIV/FeLV ujemny.

Agrest bardzo długo chodził w gipsie, widziałyśmy po nim, że nie może doczekać się dnia, w którym jego noga zostanie uwolniona z tej zbroi. Po uwolnieniu nogi nadszedł czas na uwolnienie kocurka i zaaklimatyzowanie go w naszym stadzie. Proces socjalizacji przeszedł bezproblemowo, Agrest okazał się być bezkonfliktowym kotem, który nawiązał wyraźną więź z drugim połamanym buraskiem (razem kurowali się w Kocim Szpitaliku).
Agrest jest całkiem ułożonym kotem, lubi pobrykać i pobawić się zabawkami, korzysta z drapaków, domaga się głasków. Nic tylko brać i kochać. :)

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Agresta wirtualnie wspiera: Martyna B. oraz Marzena K.


Kiwi

Burasek z toruńskich działek, pewnego dnia przyszedł i nie stawiał łapki. Niestety powodem było koszmarne złamanie. Pacjent był bólowy, miał ataki szału, spowodowane potwornym bólem. Niezapomniany widok, coś strasznego. Na szczęście po kilku dniach leczenia ból zaczął mijać, a kot zrozumiał, że chcemy mu pomoc – od tego momentu świetnie się z nami dogaduje.

Kocurek jest kotem towarzyskim, najlepiej dogaduje się z Agrestem, swoim połamanym kumplem. Jaki piękny taki miły, wyjątkowy kocur pod krawatem. :)

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Kiwiego wirtualnie wspiera: Kasia z Daszą, Dimą i Zoją z Torunia


Talisa i Soto

Talisa jest mamą Soto, bardzo troskliwą i zżytą z synem. Marzy nam się jeden dom dla tej dwójki, są idealnym, bezkonfliktowym i niekłopotliwym dwupakiem.

Koty bardzo szybko odnalazły się w naszym stadzie, ani się go nie bali, ani nie próbują nikogo ustawiać. Spodziewaliśmy się jakichkolwiek kłopotów przy aklimatyzacji, a tu wszystko przebiegło lepiej niż wzorowo. :)
Talisa i Soto bardzo dużo czasu spędzają we dwójkę, śpiąc lub pielęgnując swoje futra. Kiedy nie są razem mamuśka zazwyczaj leniuchuje i obserwuje kociarniane życie, a młody szuka sobie rozrywek, wiemy już, że bardzo polubił piórka. Soto jak to podrostek, ma w sobie dużo energii, ale mamy wrażenie, że będzie kotem z tych grzeczniejszych, w końcu ma przykładny wzór do naśladowania.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Talisę i Soto wirtualnie wspiera: Zedka zza TM


Widmo

Widmo z własnej woli siedział kilka miesięcy w altance działkowej, chociaż miał możliwość wyjścia. Latem po kilka godzin dziennie miał otwarte drzwi, a wokół był spokój i cisza. Jego karmicielce dopiero po wielu tygodniach zostawiania jedzenia udało się namierzyć co to za zwierzę zjada karmę. Kiedy już było wiadomo, że to kot wkroczyliśmy do akcji.

Do altanki, w której był karmiony nie mógł już wrócić, a miałyśmy duże obawy, żeby go wypuścić na ogródki działkowe. On przecież nie zna żadnego „na zewnątrz”. Kocurek został w fundacji i to był bardzo dobry ruch.

Kocur świetnie czuje się w dużym stadzie, widać, że potrzebuje towarzystwa innych kotów. Bardzo szybko łapie kocie kontakty i nawiązuje przyjaźnie. Niestety w stosunku do człowieka jest zdystansowany, być może doznał w przeszłości jakiejś krzywdy i teraz potrzebuje czasu, żeby na nowo zaufać. Na pewno kiedyś to nastąpi, bo kocur z tygodnia na tydzień robi ogromne postępy – kiedyś uciekał w najciemniejszy kąt jak tylko skierowaliśmy wzrok w jego stronę, a dzisiaj potrafi podejść na tyle blisko by zjeść z ręki smakołyk.
Ten piękny pulpet zasługuje na nowe życie, w którym pozbędzie się dawnych lęków. :)

Kocur ur. w 2017 roku.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Widmo wirtualnie wspiera: Lewandowska Barbara oraz Ania z Gdańska

Zgredek

Zgredek od zawsze żyła na działkach, ma minimum 16 lat. Babka ma przewlekły katar, przy każdym chłodzie choroba się nasila, utrudniając Zgredkowi normalne funkcjonowanie, nie powinna wracać na wolność. Antybiotykoterapia była skuteczna ale tylko chwilowo, po odstawieniu leczenia problem szybko powracał przy pierwszym spadku temperatury. Dodatkowa diagnostyka Zgredka wykazała obecność trudnej w leczeniu bakterii. Rozpoczęliśmy kurację autoszczepionką. Po kuracji autoszczepionką i zapewnieniu Zgredkowi życia w cieple udało się opanować jej problem. Kotka do końca życia najprawdopodobniej będzie zmagała się z infekcją bakteryjną, jednak aktualnie udało się ją dorowadzić do stanu, w którym kotka nie odczuwa dyskomfortu i może cieszyć się kocią beztroską.

Zgredek po leczeniu miała wrócić na działki, bardzo obawiamy się, czy jej problemy zdrowotne nie nasiliłyby się na wolności. Liczymy na cud, że ta kochana starowinka rozkocha w sobie kogoś, kto da jej dom. :)
Kotka lubi spokojne mizianie, drapanie za uchem i porządne wyczesywanie. Podczas zabaw z wędką odmładza się o przynajmniej 10 lat, bryka jak sprawny młodziak. Uwielbia bawić się piłkami, nawet sama, przez cały dzień potrafi szukać sobie rozrywek.

Kotka lubi inne koty, zwłaszcza spokojne.

Zgredka wirtualnie wspiera: Marlena W. oraz Lilianusz i Magda B.


Uszatek

Uszatek trafił do nas na kastrację i usunięcie polipa z ucha. Operacja usunięcia polipa się udała, a kontrolne badania i tomografia wykazały, że narośl nie odrasta. Polip został wysłany do badania histopatologicznego, nie jest nowotworem. Uszatek ma fiv+, na szczęście nie wpłynęło to na jego rekonwalescencję. Na jednym ze zdjęć Uszatek ma zszyte powieki – to naturalny opatrunek na lekkie uszkodzenie rogówki (oko się zregenerowało). Zmiany widoczne na prawym oku są stare i nie da się już nic z nimi zrobić.
Kontrolna tomografia i kolejne wizyty kontrolne nie wykazały nic niepokojącego, Uszatek obecnie nie musi martwić się polipem. :)

Kocur miał zostać wypuszczony na wolność, jednak w okresie, kiedy miało to nastąpić jego stado na działkach zaczęło chorować i umierać. Nie zaryzykowaliśmy wypuszczenia go w to miejsce.

Uszatek jest młodziutki, o zdystansowaniu zapomina podczas zabaw wędką z piórami. Kocur ma bardzo śmieszny nawyk, ogólnie jest kotem bardzo zdystansowanym, ale kiedy w grę wchodzi wędka z piórkami to pozwala się wygłaskać, wydrapać i wytarmosić od końca ogona po czubek ucha, nawet pręży się prosząc o więcej głasków i drapanek. Pozwala sobie zajrzeć do paszczy, w ucho, u weterynarza jest obsługiwalny. Zwykła wędka z piókami, ot nasza zaczarowana różdżka.

Uszatka wirtualnie wspiera: Mama Bengali


Pączek

Opis pojawi się wkrótce.
Pączka wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Olbrzym

Opis pojawi się wkrótce.
Olbrzyma wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Fivek

Pan Kocur to jeden z przypadków, z którymi zawsze mamy bardzo duży dylemat: zostawić czy wypuścić?
Byłoby nam o wiele łatwiej, gdyby powiedział: „Słuchajcie, całe życie latałem po wsi, bywało ciężko, głodowałem, ale to był mój cały świat i wolność jest dla mnie najważniejsza”, albo: „Słuchajcie, całe życie latałem po wsi, bywało ciężko, głodowałem, pokazaliście mi jak to jest być bezpiecznym, mieć zawsze pełną miskę, pozbyć się pasożytów i wyleczyć obolałą paszczę, przez którą umarłbym śmiercią głodową, swoje przeszedłem, chcę już mieć dobrą emeryturę”.
Ale on milczy uparcie. A my wiemy, że nie prowadzi takich rozważań, bo dla zwierzęcia liczy się tu i teraz. Niekoniecznie zamykanie kilkuletniego, wiejskiego kocura w 4 ścianach jest dla niego najlepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza w ścianach kociarni, gdzie jest wiele kotów.
Problem w tym, że nie wiemy dokąd miałby wrócić. Zgarnęłyśmy go na podmiejskich działkach, na którejś z kolejnych łapanek stada. Podbiegł do kotowozu załadowanego sprzętem łapankowym i gadał, że głodny. Karmicielka działkowa go kojarzy, kocur pojawia się od czasu do czasu. Prawdopodobnie przychodzi z pobliskiej wsi.
Jego stan mówił sam za siebie: bardzo wychudzony, zardzewiałe futerko, hodowla pcheł, tasiemiec kiwający do nas z odbytu jak upewniałyśmy się, że kocur pełnojajeczny. U weterynarza doszły następne dane: FIV+, korzenie po zębach, czarne pieńki i ropa zamiast resztek zębów. Zagłodził się, bo nie dostawał jedzenia, które miał zorganizować sobie sam czy nie mógł jeść ze względu na stan paszczy? A może jedno i drugie?
Po długim pobycie w klatce w Szpitaliku zaaklimatyzowałyśmy go w Małej Kociarni. Nie sprawia wrażenia nieszczęśliwego, wręcz przeciwnie, wygląda na całkiem zadowolonego. Co najważniejsze nie wchodzi w konflikty z kotami, bo w kociarni to byłby największy problem.
To nie jest tak, że nie ma szans na dom. Ale realia adopcyjne są takie, że dojrzały kocur FIV+ ma tę szansę bardzo małą.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Fivka wirtualnie wspiera: Magdalena z Warszawy


Macho

Macho jest kocurem, który przeszedł ogromną metamorfozę. Obecnie jest sympatycznym miziakiem, fanem zabaw i miłośnikiem drapania z zaczeską à la Wolverine. Rozrywkowy towarzysz człowieka i idealny koci kompan dla drugiego mruczka.
Macho od początku świetnie dogaduje się z kotami. Z nami nie było tak kolorowo – był dziki, bał się i atakował. Ponieważ miał poważny uraz łapy spędził w klatce Kociego Szpitalika wiele tygodni podczas których wyraźnie zmienił zdanie o człowieku. Miski stawia pod nos, kupy sprząta, podsuwa zabawki i jeszcze miło niunia i cicia… Macho wszystko sobie przekalkulował i zaczął się nami interesować, dawać się dotknąć, a wtedy pojął, że poza jedzeniem i innymi atrakcjami jest jeszcze takie coś jak wygłaskane futro i w tym momencie przepadł do końca za ludzkim gatunkiem. ;-)

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Macho wirtualnie wspierają: bracia Dyzio i Lolek z Torunia


Tucholanka

Tucholanka to kotka rozrywkowa, zawsze wesoła, aż za bardzo. ;-) Rozpiera ją energią, ciągle ma ochotę się bawić i biegać z innymi kotami. Jest z niej wielka przylepka, bez przerwy barankuje i prosi o uwagę. Jeśli lubicie kiedy dom cały czas żyje, kiedy ciągle się coś w nim dzieje, kiedy nie ma nudy, a jest mruczenie, zabawy i tulanki to będziecie zadowoleni z towarzystwa tej młodej damy. Jest niezwykłym pieszczochem i kochanym kotem.

Kotka ur. w 2016.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Tucholankę wirtualnie wspiera: Małgorzata


Rekinek

Rekin miał połamaną żuchwę, rozszczepione podniebienie po urazie i krwiak gałki ocznej.
Rekin jest kotem młodym, ale dorosłym i dojrzałym społecznie. Z tego co zaobserwowałyśmy może mieć problem z dogadaniem się z innym dojrzałym kocurem. Do kotek próbuje odnosić się przyjaźnie. Do ludzi jest przyjazny, choć zdystansowany do obcych. Bardzo lubi bawić się zabawkami, zwłaszcza interaktywnym motylem. ;)

Kocur jest zdrowy, w bardzo dobrej kondycji. Jedno oczko pozostanie niewidome po urazie.
Rekin urodził się ok 2014/2015 roku.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Rekinka wirtualnie wspiera: Mów Mi Wilku


(zdjęcie autorstwa Fotografia Monika Małek)

(zdjęcie autorstwa Fotografia Monika Małek)

Kotka ur. w maju 2012 roku. Do fundacji trafiła z kocim katarem, wychudzona. Aktualnie zdrowa, wesoła i pełna energii szuka domu z innym kociakiem do towarzystwa, wspólnych harców i zabaw.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Milę wirtualnie wspiera – Justyna z Torunia


Zezolec

Zezolec został złapany na kastrację w miejscu, w którym nigdy go wcześniej nie widziano, pojawił się nagle i znikąd. Miał „dziwne”, zaropiałe oko i to przeważyło o szybkiej, pięciominutowej akcji „dawaj łapiemy”.

Po dwóch dniach okazało się, że Zezolec to super miziak. Obeszliśmy całe osiedle, podzwoniliśmy po organizacjach, nikt nic nie wie, nikt go nie szuka. Zezol lubi koty i psy, ale najbardziej ceni sobie kontakt z człowiekiem, to w nim jest zapatrzony. Jeśli opiekun kocura będzie spędzał w domu sporo czasu nie ma przeciwwskazań aby kocur został jedynakiem.
Kocur godzinami mógłby być głaskany, uroczo przy tym barankuje i ugniata, widać, że brakuje mu swojego człowieka. Zezolek umiał aportować myszki, teraz mu to przeszło, ale przy wznowionych treningach być może znowu osiągnie poziom mistrza.

Zezol jest przekochanym kotem, lubiącym drapanie, towarzystwo innych zwierząt i myszki z kocimiętką. Jest bardzo otwarty i przebojowy, u weterynarza zachowuje się jak u siebie, podczas mierzenia temperatury wystawia brzuch do głaskania, a następnego dnia po usunięciu chorych zębów na kontroli wcale nie bał się doktora, tylko dziarsko spacerował po stole i pozwalał się dokładnie obejrzeć.

Kocur został wykastrowany i zaszczepiony, FIV/FeLV ujemny. Kocurek miał entropium i przeszedł chirurgiczną korekcję powieki, miał też zapalenie dziąseł z tego powodu ma usunięte tylne zęby.

Zezolca wirtualnie wspiera: Mruczek i Sindi z Żar


Dzikuski szukają miejsca do życia

Szukają miejsca do życia. Szukają kogoś, kto pozwoli im żyć w jego domu, kto obdarzy ich dobrą opieką nie oczekując w zamian zażyłych relacji. Dzikuski zyskały taki przydomek z racji swojego zachowania. Są to koty, które unikają kontaktu z człowiekiem, potrzebują miejsca z dala od zgiełku, regularnego dokarmiania oraz ciepłego miejsca do spania. Dzikuski są wykastrowane oraz zaszczepione.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl

Rexik

Rexik

Rexik urodził się w 2008 roku i ponad rok był kotem wolno żyjącym na miejskim osiedlu. Pod opiekę Fundacji trafił z wielką dziurą po ropniu, przez którą było widać żuchwę i zęby.
Bardzo szybko się wyleczył, a po ranie pozostała tylko niewielka blizna. Niestety miejsce, w którym poprzednio żył zostało zlikwidowane i nie miał gdzie wrócić. Rexik nie szuka kontaktu z człowiekiem, ale czasami, bardzo rzadko, można go pogłaskać przy jedzeniu. Jest bardzo wesołym kotem. Uwielbia szalone gonitwy i zabawy z innymi kotami.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Rexika wirtualnie wspiera: Gosia (Keila) oraz Edyta i Karol z Gdańska


Zajrzyj do zakładek Koty z FeLV+ oraz Pacjenci Kociego Szpitalika aby poznać Buraskę, Anemika, Helenkę, Uszatka, Oryks, Rollyego i Polę :)

7 komentarzy do “Koty do adopcji

  1. gdy odchodzi kot
    pustka wskakuje na parapet
    włazi do szaf
    wyleguje się na kanapie
    harcuje w każdym kącie

    Adam Rem

  2. Gdy odchodzi kot…prawie bez ostrzeżenia pustka i ból wypełniają serce, myśli biegną do wspólnie spędzonych chwil…, a świadomość że już nigdy nie przebiegnie pod nogami, nie pojawi się nie wiadomo skąd, nie zamiauczy, nie ułoży się z nami do snu słodko mrucząc jest niemalże nie do zniesienia.
    Wczoraj odszedł nasz ukochany Filip. Był z nami 10 lat, tylko 10 lat…

    • Bardzo nam przykro, czy kot jest z nami rok, 10, czy 15 dla kochających opiekunów zawsze tego czasu będzie za mało. Wierzę, że Filipek był dzięki Wam szczęśliwy. Mi zajęło kilka miesięcy nim na wspomnienie o kotce zamiast łez pojawił się uśmiech, trzeba wspominać te dobre chwile i jeśli jest taka możliwość spróbować obdarować swoją miłością kolejnego biedaka, to pomaga.

  3. Cześć miałam tak samo. Miałam dwa koty. Jeden dożył 16 lat natomiast drugi 17 . Oby dwie spały że mną I spędzał że mną czas. Teraz gdy widzę mój dom , gdzie bym się popatrzyła jest pusto. Wszędzie odczuwam ich brak

    • Dom bez kota jest tylko mieszkaniem… Bardzo nam przykro z powodu odejścia kotów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *