Pacjenci Kociego Szpitalika

Każdego roku trafia do nas kilkadziesiąt kotów specjalnej troski. To koty po wypadkach, niepełnosprawne, z wadami wrodzonymi, skrajnie zaniedbane (na granicy przeżycia), bardzo wiekowe albo raptem kilkutygodniowe.
Każdy z nich potrzebuje szczególnych względów. Takie koty mieszkają w fundacyjnym szpitaliku lub w domach tymczasowych – zależy, gdzie jesteśmy w stanie zapewnić im lepszą opiekę.

Wszystkie koty z Fundacji – także te nie w pełni sprawne – można adoptować. Wierzymy, że na każdego kota gdzieś na świecie czeka jego własny dom, a fundacyjna kociarnia nie powinna być miejscem, gdzie koty mieszkają na stałe.

Koty szczególnej troski to także koty, które generują ogromne koszty weterynaryjne. Wie to każdy kociarz, którego podopieczny choć raz chorował – każda wizyta u weta, leki, kroplówki, zabiegi chirurgiczne, immunostymulatory, opatrunki… A jeśli takich kotów jest kilkadziesiąt, a poza nimi – pod naszą opieką są też dziesiątki kotów zdrowszych (w kociarni) i kotów bytujących na wolności (dokarmianych przez zaprzyjaźnione karmicielki) – łatwo sobie wyobrazić, jak ogromne są to koszty.

Koty specjalnej troski, koty w kociarni i koty bytujące na wolności – wszystkie one utrzymywane są tylko i wyłącznie dzięki darczyńcom. Dlatego tak ważne jest dla nas Wasze wsparcie i dlatego prosimy Was o pomoc. Pomóc można jednorazową darowizną – klik – lub ustawiając stałe zlecenie przelewu, choćby na niewielką kwotę – informacje tutaj. Każda złotówka się liczy! Warto też dołączyć do akcji fundowania kotom obiadów – #CATeringStones – klik.

Poniżej przedstawiamy niektóre z naszych szpitalikowych kotów.

Tuńczyk

Tuńczyk, koci dziadek, dotychczas żył na miejskiej ulicy. Od losu dostał milion przeszkód, a nadal ma ogromną chęć do życia. Jest olbrzymi ciałem i duchem, to kochany wielkolud, który cały czas by się miział z człowiekiem, choć ten wcale nie był dla niego łaskawy… 💔
Kocurek trafił do nas na kastrację. Badania wykazały, że ma skrajną anemię i zęby w tragicznym stanie. Oprócz tego kocur:
– jest FIV+,
– ma pełno blizn na głowie,
– miał pchły i świerzbowca usznego, o pasożytach wewnętrznych nie wspominając,
– ma mykoplazmę (bakterie atakujące erytrocyty, powodujące anemię),
– ma spondylozę w odcinku piersiowym kręgosłupa i poważne zwyrodnienie w prawej łapie,
i służył komuś jako tarcza strzelnicza: w jego ciele znajdują się 3 śruty. 🙁



Mamy nadzieję, że życie nie szykuje mu więcej kłopotów. Na szczęście jest też dobra wiadomość – biochemia krwi i USG wypadły dobrze.

Takich pacjentów jak Tuńczyk nam nie brakuje. Kastrujemy, leczymy, szukamy nowych domów kotom bezdomnym. Nasze możliwości są ograniczone, ale staramy się pomagać na tyle, na ile możemy.

Początek 2022 roku był dla nas bardzo trudny. My zawsze martwimy się o jedno: o FINANSE. To pieniądze warunkują nasze możliwości, być albo nie być dla kocich podopiecznych.
Nikt z nas nie nadąża za zmianami w gospodarce, ceny rosną, możliwości finansowe darczyńców maleją, a kotów w potrzebie wcale nie ubywa.
Założyłyśmy bardzo ważną dla nas zbiórkę, chcemy wejść w 2023 ze spokojem. Martwić się „tylko” o zdrowie i życie naszych podopiecznych, a nie stan konta, czy niezapłacone faktury i widmo końca pomagania kolejnym pacjentom. Prosimy o wsparcie, tutaj każda złotówka ma ogromne znaczenie:
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/koty2023

Jeśli możesz, udostępnij nasz apel dalej.
Naszym marzeniem jest zamknąć tę zbiórkę do końca 2022 roku, czy się uda? Wierzymy, że z Waszą pomocą może.

Tuńczyka wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Precel

Trójłapek Precel błąkał się na wsi pod Włocławkiem. Uraz łapy jest stary, rana goiła się sama, była nieduża infekcja. Kość była równo ucięta, a na skórze nie widać śladów szycia. Nie wiemy, co przydarzyło się temu biedakowi.

Niestety, nie mamy dla niego miejsca, dlatego pomagamy wspólnie z Kundelkowisko – pomóż, pokochaj, adoptuj: my opłacamy leczenie, a Kundelkowisko opłaca pobyt kota w szpitalu lecznicy Chiron Wet we Włocławku, aż do momentu adopcji.

Precel jest już po zabiegu – konieczne było usunięcie reszty kości i opracowanie rany. Wyniki krwi ma dobre, testy FIV/FeLV ujemny, został odrobaczony.

Prosimy o dom dla tego przystojniaka – niech nie spędza bez sensu czasu w szpitaliku, a na kolanach ulubionego człowieka! To super miziak, kokocha jakich mało. Szuka domu niewychodzącego z zabezpieczeniami. Jest we Włocławku, ale pomożemy w transporcie w każdy zakątek Polski.
Założyłyśmy zbiórkę na pokrycie kosztów leczenia Precelka, bardzo prosimy o pomoc: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/precelfundacjakot
Dziękujemy!


Malutka

Koteczka trafiła do nas na kastrację, jest świetnym i przekochanym kotem. Niestety diagnostyka wykazała, że jest też nosicielem wirusa kociej białaczki – FeLV +. Przebywa w domu tymczasowym – dołączyła do Rolly’ego i Poli, kotów z białaczką, które zostały od nas adoptowane. :)


Tri

Kotka nie miała prawego oka, musiała mieć wyczyszczony i zaszyty oczodół.
Trikolorka jest przekochanym kotem i opieka nad nią to sama przyjemność, mruczy na cały regulator i przy każdej możliwej okazji wtrynia się na głaskanie.

Tri wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Dziadek

Dziadziuś został znaleziony na ulicy.

Po kilku dniach odezwali się właściciele, którzy odpowiedzieli na ogłoszenie o znalezieniu kota, zamieszczone przez osobę, która go znalazła. Okazało się, że kocurek ma 13 lat i właściciele się nie martwili, bo kot czasami nie pojawiał się przez tydzień.

Lidka nawiązała do stanu zdrowia kota, który ma infekcję oczu i górnych dróg oddechowych oraz tragiczny stan zębów i obolałą paszczę, co bardzo utrudnia mu jedzenie.
Właściciele nie wyrazili chęci pokrycia kosztów leczenia kocura, ani nie chcieli kontynuować leczenia. Finałem tej nieprzyjemnej rozmowy było zrzeczenie się kota przez właścicielkę na rzecz fundacji.

Kocurek powoli ogarnął infekcję, teraz pracujemy nad tym, żeby możliwie najszybciej umówić go na remont paszczy, bo to jest jego największy problem.

Dziadka wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Iwa

Koteczka miała do nas trafić jako kot wymagający opieki paliatywnej, na szczęście dla niej ktoś pomylił się w ocenie sytuacji, a za jej stan odpowiadały popsute zęby i dziąsła w silnym stanie zapalnym.

Kotka była wychudzona i zrudziała, bardzo powoli przybiera na masie. Nie dojadała, ale wyniki krwi ma dobre i apetyt też! Jednak w jedzeniu przeszkadzał jej ból paszczy.. Prawie wszystkie zęby kotki poleciały do śmietnika, zostały jej dwa dolne kły. Mimo usunięcia zębów kotka ma nawracający stan zapalny dziąseł, na szczęście je z ogromnym apetytem, a jeszcze większy ma apetyt na głaski. :)

Kotka jest FIV/FeLV ujemna, nie przeszkadza jej obecność spokojnych zwierząt.
Może ktoś chciałby adoptować taką grzeczną ślicznotę?
Jest wykastrowana, odrobaczona i zaszczepiona.

Leczenie Iwy można wesprzeć na zbiórce: KLIK

Iwę wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Henio

Kocurek najprawdopodobniej został potrącony przez samochód. W wyniku wypadku doznał urazu – złamania miednicy, konieczna była operacja.

Henio na początku sprawiał wrażenie kota zdziczałego i nieobsługiwalnego, na szczęście bardzo szybko złagodniał, co znacząco ułatwia współpracę. :) Podstawia głowę do drapania, pomiaukuje zachęcając do kontaktu.

Poza złamaniem miał też pasażerów na gapę w uszach. Uszy daje sobie czyścić, a miednica została zoperowana. Teraz jest czas na rekonwalescencję.

Bardzo prosimy o wsparcie finansowe na leczenie chłopaka: KLIK

Henia wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Czarny i Mili

Czarny i Mili pochodzą z dużego stada pod Toruniem. Ich opiekunka nie potrafiła dobrze o nie zadbać, dodatkowo świadomie rozmnażała koty w typie rasy. Taki zestaw szybko doprowadził do katastrofy. Wszystkie koty z tego miejsca zostały wykastrowane.

Okazało się, że Mili borykała się z poważnymi problemami ortopedycznymi. Konieczne było przeprowadzenie operacji i rehabilitacji. O jej chorobie można przeczytać na zbiórce: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/milifundacjakot

Mili wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA
Czarnego wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Babulka

Babulka wygląda jak kupka nieszczęścia, ma przewlekły katar i plazmocytarne zapalenie dziąseł. Na dodatek w badaniu ogólnym lekarz wyczuł nieprawidłowe tony serca.

Babulka jest już po diagnostyce. Badania zaczęły się od konsultacji kardiologicznej. Okazało się, że u podstawy jej serca jest jakiś niewielki twór, który na razie nie zagraża życiu kotki. Nie wiadomo jakiego jest pochodzenia i wymaga obserwacji. Co do infekcji podejrzewałyśmy, że może mieć jakąś niedrożność np. polip, ale tomografia głowy ani rynoskopia nie wykazały nieprawidłowości. Czekamy na wyniki wymazu. Za to na RTG wyszło, że koteczka ma zmiany zapalne w płucach. Dostała nowe leki, ma wdrożone nebulizacje. Jej stan powolu się poprawia.

Trzymajcie za nią kciuki!

Prosimy o wsparcie: KLIK i dziękujemy za każdą złotówkę przekazaną na leczenie Babulki!

Babulkę wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Hrabia Dracula

Wygląda jak martwy kot, a krzyczy głośno: „Jeeeść! Żyyyć!” i jeszcze: „Syyy!” Jakoś się dogadujemy, kocurek po kilku tygodniach opieki w końcu zaczął przejawiać pierwsze oznaki ocieplania naszych relacji – pozwala się podrapać, kijkiem bo kijkiem, ale pozwala. :)

Kocurek ma przewlekłą chorobę nerek, anemię, jest FIV+.
Rokowania co do naszego pacjenta są ostrożne. Wprawdzie doskonale zareagował na leczenie i ruszył z kopyta, ale nie wiemy czy to nie tylko chwilowy zryw organizmu.
Kocurek potrzebuje w opcji full: pozytywnych myśli, kciuków, dobrej energii. Prosimy!

Dracule wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Szylka

Szylkretka podobno kilka tygodni siedziała pod pizzerią. Skuloną kotkę ze zwieszoną głową wypatrzyła przejeżdżająca tamtędy osoba. Nikt z okolicy kotki nie dotykał, ani nie zabrał, bo bali się, że przeniosą jakąś chorobę, czasami dali jej jeść. Ma nawracające biegunki (cały czas pracujemy nad tym).
Kicia jest cudowna, zasługuje na troskliwą opiekę. Przebywa w Kocim Szpitaliku w Toruniu.

Szylkretkę wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Jaśmina

Czy warto wydać 9000 zł na jednego kota?
Stanęłyśmy teraz przed taką decyzją i nie mamy najmniejszych wątpliwości, że warto. Wskazanie do kosztownej operacji neurochorurgicznej – jest, przeciwskazań – nie ma. Ryzyko oczywiście jest, jak przy każdej narkozie i operacji – mamy tego świadomość.

Problem dotyczy przepięknej, miłej, około rocznej trikolorki, która pochodzi z kastrowanego przez naszą fundację stadka. Wszystkie koty z tego miejsca udało się zabezpieczyć i żaden nie wrócił na wolność. Trikolorka została w Kocim Szpitaliku na dalszą diagnostykę – ma zaburzenia równowagi i zdarza jej się przewrócić.
Kotka miała wykonaną tomografię z kontrastem. Ma przepuklinę kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Jest to wada wrodzona, operacyjna. Wymaga kosztownej ingerencji neurochirurgicznej.

Dzięki Waszemu wsparciu udało się uzbierać kilka tysięcy na operację dla Jaśminy. Kotka czuje się dobrze, dochodzi do siebie w klatce. Przed nią rekonwalescencja, a potem już tylko szukanie domu stałego. :)

Trikolorkę Jaśminę wirtualnie wspiera: Kasia z Daszą i Dimą z Torunia oraz Iwona C.


Gacek

Ten sympatyczny chłopak to 6-7 letni kocurek żyjący dotychczas na działkach. Wpatrzony w człowieka bystrzak, który kombinował, co tu zrobić, żeby przegonić inne koty.

Jakiś czas temu bystry Gacek zaczął odskakiwać od miski, pojawiła się gęsta ślina, futerko już nie było takie wymyte, a on sam zmizerniał – tuż przed zimą.
Nie trzeba było długo szukać, żeby znaleźć winowajcę stanu Gacka. Chłopak miał popsute zęby. Pani doktor usunęła mu wszystkie, co do jednego. Zabieg przeszedł w narkozie wziewnej – w badaniach krwi parametry nerkowe były delikatnie przekroczone, ale chuchamy na zimne i z takimi bystrzakami obchodzimy się wyjątkowo delikatnie. Kocurek miał wykonane też testy, niestety jest FIV+ (aktualnie bezobjawowy).

Po zabiegu Gacka zabezpieczyła karmicielka i zadbała o jego rekonwalescencję, z którą też nie było łatwo. Chłopak bardzo źle zniósł pierwsze dni po zabiegu, myśleliśmy, że się nie podniesie. Totalny strajk głodowy i brak sił do życia. Kilka dni kroplówek i leków i bystrzak znowu ma swój błysk w oku.
Czarnuszek aktualnie mieszka w garażu karmicielki. To nie jest miejsce dla takiego kochanego kota, ale schronienie zdecydowanie lepsze od wolności lub długoterminowego siedzenia w klatce kennelowej. Jego karmicielka bardzo chciałaby uniknąć wypuszczenia go z powrotem na wolność. Gacek nie wybrzydza, śpi na rurach grzewczych, grzecznie czyści miseczki, a na samą myśl o głaskaniu i kolanach zaczyna wyrabiać ciasto. To fajny przyjemniaczek, idealnie byłoby, gdyby jakimś cudem znalazł dom, normalny dom, nie garaż. Prosimy.

To dojrzały kocurek, który większość dnia będzie wylegiwał się przy kaloryferze, a jak już przyjdzie wieczór to razem z pańciem będzie oglądał ulubiony serial przy kocyku i kubku herbaty z miodem. Gacek ma dobre plany, tylko musi znaleźć się ktoś, kto pomoże w ich realizacji.
Polecamy chłopaka! Jest w Toruniu, ale domu szuka na terenie całej Polski.
Do adopcji na jedynaka.

Gacek wirtualnie wspiera: Julia z Krakowa


Kajmak

Kajmak wprowadził się do piwnicy w czyimś domu. Miał przyjechać na kastrację, ale jego opiekunka zauważyła, że kot ma biegunkę. Diagnostyka ostatecznie doprowadziła do tropu o podłożu immunologicznym, jednak kot bardzo słabo reaguje na jakiekolwiek leczenie. Ten problem jest przewlekły, a dodatkowo nerki kota są niewydolne – ma chłoniaka nerek. Ich obraz usg jest gorszy niż wyniki krwi i od początku obserwujemy, że kot bardzo duże pije.
Kocurek póki co ma dobry apetyt.

Szykuje mu się dożywocie w kociarni. Kolejny nieadopcyjny, nieuleczalny, przewlekle chory.
Nie wygląda to dobrze.

Kajmaka wirtualnie wspiera: Sandra Kazan


Poniżej przedstawiamy kilka historii wybranych byłych pacjentów Kociego Szpitalika.

Czarny dzikusek spod Torunia – złamanie kręgosłupa między kością krzyżową, a odcinkiem ogonowym. Konieczna była amputacja ogona, wysoko, z szyciem „na plecach”.


Kruszyna

Mała kruszyna, na której widok po prostu łamało się serce. Koteczka nie jest kotem, który pojawił się nagle. Tym smutniejsza jest jej historia, na oczach mieszkańców wsi marniała z każdym kolejnym dniem.

Ma około dwóch lat, a w dniu przyjęcia ważyła o połowę mniej niż nasza ośmiomiesięczna Łyska. Tylko 1,6 kg zrudziałe futerko powlekało same kości.

Kotka miała owrzodzoną rogówkę oka, na czubku głowy i poliku miała ropiejące rany. Malutka dzielnie walczyła, miała wzorowy apetyt, pozwalała wszystko przy sobie zrobić. Oko udało się uratować, jednak nie zachowało swoich funkcji. Kruszyna po długiej rekonwalescencji znalazła swoją rodzinę i została adoptowana. :)


Groszka

Groszka trafiła do nas po wypadku, jej łapy zostały uszkodzone przez kosiarkę rolniczą. Jedna noga musiała zostać amputowana, drugą prawie całą udało się uratować – w dwa palce wdała się martwica i musiały zostać usunięte. Kotka była jednym z naszych najdzielniejszych pacjentów. Przez cały okres leczenia i rekonwalescencji była niezwykle grzeczna i cierpliwa. Szybko doszła do siebie, została adoptowana wraz z innym kotem z fundacji.


Anemik

Anemik trafił do nas na jesieni 2018 roku, pod koniec 2019 został przeniesiony do pomieszczenia w kociarni. Był jednym z najtrudniejszych w diagnostyce przypadków z jakimi mieliśmy do czynienia.

Dzięki zaangażowaniu lekarzy z dwóch klinik weterynaryjnych i dwóm transfuzjom krwi, udało się wyprowadzić kota ze stanu krytycznego. Po kilku miesiącach już wiedzieliśmy, że nigdy nie uda się wygrać z chorobą.

Kot miał problem na poziomie immunologii: cierpiał na niedokrwistość autoimmunohemolityczną. Poziom krwinek czerwonych umożliwiający funkcjonowanie narządów i życie kota mogliśmy utrzymać tylko dzięki podawaniu leków sterydowych.

To jednak nie wszystkie problemy Anemika. W jego woreczku żółciowym, tuż przy ujściu przewodu żółciowego znajdował się kamień. To bardzo rzadka przypadłość u kotów. Nerki Anemika też nie były w najlepszym stanie. Nie miał żadnych objawów niewydolności, ale obraz usg wykazuje już wyraźny stopień degeneracji nerek. Długotrwała niedokrwistość i leki sterydowe, od których zależy życie Anemika przyczyniają się do dalszego niszczenia ich struktury.

Anemik nie był kotem proludzkim i bał się nas, jednak po kilku miesiącach pobytu zaczął nas akceptować, by w końcu stać się kotem łasym na pieszczoty.
Patrząc na niego nigdy byście nie pomyśleli, że mógł być tak bardzo chorym kotem.
W lutym 2022 roku Anemik odszedł.


Opek

Kocur trafił do nas na diagnostykę i kastrację. W testach wyszedł FIV+.
Chłopak miał na opuszku łapy narośl, która utrudnia mu chodzenie. Doktor Ania z Vet-Med Toruń pobrała wycinek na badanie histopatologiczne – wyszło plazmocytarne zapalenie opuszek.Po diagnostyce i wielotygodniowej kuracji objawy plazmocytarnego zapalenia opuszek ustąpiły. Korzystając z pobytu w naszym Szpitalu, kocur załapał się jeszcze na wizytę u dentysty – usuwanie kamienia i wyrywanie kilku zębów.
Plazmocytarne zapalenie opuszek może nawracać, trzymajcie mocne kciuki, by tak się nie stało.


Burasia

Burasia z podtoruńskich działek pewnego dnia pojawiła się u swojej karmicielki z zakrwawionym kikutem tylnej łapy.
Koteczka musiała mieć operację amputacji łapy i kastracji. Operacja się udała, kotka wróciła do sił i powoli uczy się żyć u boku człowieka w naszej kociarni.


Uszatek

Uszatek, kocurek działkowy z polipem w uchu. Doktor musiał wyciąć całego polipa od strony ucha, w lipcu 2020 roku kocurek miał kontrolną tomografię, a w sierpniu i wrześniu dodatkowe badania otoskopem – na szczęście kolejna operacja nie była potrzebna, polip nie odrasta. Polip został wysłany do badania histopatologicznego, nie jest nowotworem. Uszatek ma fiv+, na szczęście, że nie wpłynęło to na jego rekonwalescencję.
Na jednym ze zdjęć Uszatek ma zszyte powieki – to naturalny opatrunek na lekkie uszkodzenie rogówki. Zmiany widoczne na prawym oku były stare i nie można już nic z nimi zrobić.


Pchełka – kotka niewidoma, bez fragmentu tylnej łapki.
Radzi sobie świetnie, zobaczcie: klik.
niewidoma kotka


Snajper – kot postrzelony z wiatrówki, który cudem przeżył i żyje z cudem uratowaną łapą.
Poznaj jego historię – klik.
Snajper


Chrupka – kotka ze złamanymi 4 łapkami i ogonkiem. Jest samodzielna, ale nigdy nie będzie sprawna – za późno ją znalazłyśmy.
Przeczytaj o Chrupce tutaj.
Chrupka


Burasek

Nie zdążył jeszcze przeżyć roku, a już zdążył zostać postrzelony w brzuch i potrącony przez samochód… W wypadku złamał tylna łapę. Koszmarne, otwarte złamanie, przy samej nasadzie kości, w stawie kolanowym. Przemieszczenie kości udowej było bardzo duże, jej odprowadzenie do właściwej pozycji między przykurczonymi mięśniami, zajęło dużą część operacji chirurgicznej.
Kocurek pozbierany z ulicy trafił do podtoruńskiej lecznicy weterynaryjnej, która chciała udzielić mu pomocy, jednak gmina nie wyraziła zgody na sfinansowanie tego przypadku, sugerując eutanazję. Młody kociak, w bardzo dobrej kondycji ogólnej, FIV/FeLV ujemny.

Burasek nie należał do najtrudniejszych pacjentów, ale był  trochę niecierpliwy i denerwował go gips. Niestety takie usztywnienie było konieczne do utrzymania delikatnej konstrukcji w obrębie kolana. Był bardzo dzielny i szczęśliwie doczekał końca leczenia. Poza połamaną nogą musieliśmy zająć się uszkodzoną wątrobą, być może również wskutek wypadku.


Durszlak

„Durszlak” to kocurek odłowiony na kastrację, po złapaniu kota okazało się, że ma brzydkie rany na głowie. Konieczne było ich oczyszczenie i założenie szwów. Podczas rekonwalescencji w Kocim Szpitaliku kocurek pokazał, że jest przyjaznym kotem i dołączył do grona stałych podopiecznych Fundacji.


Smok – Kocurek z zwichniętą żuchwą

Kocurka potrącił samochód. Kot dostał w głowę i doszło do paskudnego zwichnięcia żuchwy. Został pozbierany z drogi przez przejeżdżającego pana, leżał przed domem pewnej pani, ta widząc go z okna wcale nie zareagowała. Bardzo to smutne.

Doktor musiał ustabilizować staw żuchwowo – skroniowy za pomocą drutu, co uniemożliwia otwarcie paszczy i jedzenie. Kocurkowi została tylko niewielka przestrzeń na karmienie strzykawką.
Bardzo się bałyśmy obsługi tego kota, dorosły, wyrośnięty, młody kocur. Nic nie było wiadomo na jego temat – czy jest zdziczały, obsługiwalny, czy będzie się bronił i atakował nas łapami.

Przez pierwsze 3 doby był oszołomiony i dostawał tylko kroplówki. Potem zaczęłyśmy pierwsze próby karmienia. I wiecie co – poszło to naprawdę dobrze. Udało się wypracować system. Kot się bał, ale od początku współpracował, a potem sam zaczepiał nas i wołał, dając wyraźny znak, że to już pora karmienia. Szczękuś jest proludzkim, towarzyskim zwierzakiem. Bardzo fajny kot, który bardzo szybko znalazł nowy dom.


Burasek II

Burasek z toruńskich działek, pewnego dnia przyszedł i nie stawiał łapki. Niestety powodem było koszmarne złamanie. Pacjent był bólowy, miał ataki szału, spowodowane potwornym bólem. Niezapomniany widok, coś strasznego. Na szczęście po kilku dniach leczenia ból zaczął mijać, a kot zrozumiał, że chcemy mu pomoc – od tego momentu świetnie się z nami dogaduje i jest w pełni obsługiwalny.


Hyzio, Dyzio i Zyzio

Kocięta są z toruńskich działek. Trafiły do nas w złym stanie, oczu Hyzia nie dało się uratować, Dyzio na szczęście był w najlepzej formie i jego oczy da się wyleczyć, Zyzio musiał przejść pilną operację usunięcia prawego oka.


Silver

Silver zupełnie znikąd pojawił się pod blokiem Dominiki. Okazał się być bardzo proludzkim mruczkiem, który kiedyś z pewnością musiał mieć dom – dosłownie nie odkleja się od człowieka. Jest gadatliwy, obyty z kocią etykietą i bardzo sympatyczny.
Po obserwacji okazało się, że kocurek oddaje mocz na raty, a jego ogon zachowuje się jak bezwładny. Życie kocurka nie oszczędzało, chłopak miał:
– ognisko grzybicy na skórze,
– podwyższone pH moczu,
– osad w moczu, który okazał się pasożytem capillaria plice, co nieczęsto się zdarza,
– śrut w brzuchu,
– przerwany rdzeń u nasady ogona (ogon musiał zostać amputowany)
– głęboką ranę na łapie, która opornie się goiła.
Przynajmniej wyniki krwi miał ok, nie ma FIV ani kociej białaczki wirusowej.
Silver został adoptowany, rekonwalescencję po zabiegu mógł dokończyć już w swoim własnym mieszkaniu. :)

 


Burasia

Buraska przeżyła wypadek, po którym nie otrzymała pomocy. Przez kilka miesięcy żyła z bólem i dyskomfortem podczas poruszania.

Nie mamy wątpliwości, że kotka kiedyś miała dom i opiekuna. Jest niesamowicie kontaktowa, bardzo garnie się do ludzi. Nie mamy pojęcia co się wydarzyło, że wylądowała na ulicy. Musiała nauczyć się przetrwać, a sądząc po liście jej urazów na pewno nie było łatwo, za to było dużo bólu i cierpienia.

Oko ze zrostem i blizną po urazie rogówki, bardzo silna kulawizna spowodowana złamaniem miednicy oraz uraz kręgosłupa, który grozi uciskiem na rdzeń kręgowy…

W pierwszej kolejności konieczne było zajęcie się miednicą, bo uraz powodował ból. Niestety, stare złamanie nie nadawało się do rekonstrukcji. Wyglądało to tak, jakby kość udowa została z dużą siłą wbita w miednicę łamiąc ją. Mogło to być wynikiem zarówno upadku z niezabezpieczonego okna lub balkonu, jak i uderzenia przez samochód. Doktor wykonał dekapitację główki kości udowej. Ulga była widoczna od razu. Choć świeżo po operacji, już na drugi dzień zaobserwowałyśmy, że Burasia porusza się o wiele sprawniej, jest radosna i o wiele weselsza. Kilka dni po operacji kotka zaczęła rehabilitację pod okiem Justyny, zoofizjoterapeutki Sprawne Łapy.

Strażak

Strażak. Kocur przeszedł tragedię, jego dom spłonął, a on uciekł z pożaru zbyt późno, by nie odnieść poważnych obrażeń. Kocur miał poparzenia I, II i III stopnia. Futerko w całości jest przystrzyżone ogniem, spalone są uszy, końcówka ogonka, wąsy, nosek i łapki.



Trikolorka

Kotka z ogródków działkowych została zgłoszona do kastracji wraz z 3 innymi kotami. Okazało się, że oprócz rutynowego zabiegu wymaga usunięcia chorego oka. Uraz był stary i paskudnie się goił.

Kotka po rekonwalescencji wróciła w miejsce bytowania.


Niebieski

Niebieski miał być kotką w ciąży. Od początku miał duży, pękaty brzuszek. Podczas wizyty u weterynarza okazało się, że jest kocurkiem i to wnętrem – z jednym klejnotem schowanym głęboko w kocie. W otrzewnej był niestety płyn. Badania wskazywały na nieprawidłowości w obrębie wątroby. Ostatecznie zapadła decyzja o otwarciu kota.

Doktor wykonał biopsję wątroby, a przy okazji poszukał zaginionego jajka. Okazało się, że Niebieski jest jeszcze większą zagadką niż sądziliśmy. Obydwa nasieniowody prowadziły do jednego jądra. Takiego wnętra jeszcze nie mieliśmy.

Druzgocące wyniki biopsji dostaliśmy przed Sylwestrem. Wątrobę niszczy proces zwyrodnieniowy, mamy do czynienia z marskością, część komórek jest w stanie zapalnym (niebakteryjnym) – proces postępuje. Niewiele możemy zrobić. Kot dostaje leki wspomagające regenerację wątroby, jednak proces zwyrodnieniowy przebiega szybciej niż odnawianie się komórek.

Jedną z prawdopodobnych przyczyn, podanych w laboratorium, jest działanie substancji toksycznych w przeszłości, jednak proces jest przewlekły i jest brane pod uwagę także uwarunkowanie genetyczne.

Niebieski był bardzo towarzyskim kotem, wszędzie za nami łaził i domagał się uwagi. Odszedł sierpniu 2020, spędził z nami kilka miesięcy.



Teodor

 

Teodor trafił do nas po wypadku komunikacyjnym z połamaną miednicą oraz zerwanym splotem barkowym, przez co musiał mieć amputowaną przednią łapkę. Miał też stare, źle zrośnięte złamanie kości udowej sprzed kilku miesięcy – po tamtym wypadku nie otrzymał pomocy.

Teodor przeszedł u nas dwie operacje, najpierw składanie połamanej miednicy, potem amputację łapki. Biedny był, ale już następnego dnia rano po zabiegu amputacji zastałyśmy zdemolowaną klatkę i kota szarpiącego za kratki: „Dlaczego jestem znowu zamknięty?”

Obiecałyśmy mu, że zrobimy wszystko, żeby nie miał już więcej takich przejść, a ostatnie z większych przeżyć, które go jeszcze czeka to przeprowadzka i aklimatyzacja we własnym domu. Takim z prawdziwego zdarzenia, z kochającym i odpowiedzialnym człowiekiem, który nie narazi kota na błąkanie się po ulicach miasta i po wypadku nie udzieli pomocy.

Teodor ma cudowny charakter, lata za człowiekiem jak piesek, jest niesamowicie kontaktowy i wielki z niego pieszczoch. Doskonale dogaduje się również z kotami i jest w stosunku do nich bezkonfliktowy. Świetnie dogada się z innym, młodym kotem skorym do zabaw, jednak niekoniecznie z typem bardzo przebojowym, który może się zapomnieć w zbyt intensywnej zabawie w zapasy.

Teodor znalazł dom i zamieszkał we Wrocławiu.


Kesz – kotka z rakiem w uszach, nieoperacyjnym nowotworem odbytu i guzem na listwie mlecznej. Dlaczego walczymy? Bo czuje się dobrze, ma doskonały apetyt i po po prostu – chce żyć.
kesz

Koty specjalnej troski, które leczyły się w naszym szpitaliku w roku 2013 możecie zobaczyć tutaj (album na facebooku), a w roku 2014 – tutaj. Kilka kotów z początku roku 2015 można też podejrzeć tutaj.



Ela

Burasia trafiła do nas na leczenie i diagnostykę, niestety miała zaawansowanego raka trzustki. Była bardzo dzielną i kochaną pacjentką, od razu zdobyła nasze serducha.


Plecak

Plecak trafił do nas na wyleczenie rozległej rany na plecach. Proces gojenia mógłby trwać znacznie krócej, jednak Plecak osiągnął mistrzostwo w jej rozdrapywaniu. Pełne zagojenie trwało kilka miesięcy, aby utrudnić Plecakowi rozdrapywanie rany zrobiliśmy mu koszulkę ochronną ze starych kalesonów. :) Plecak w maju 2020 roku został adoptowany.