Koty do adopcji

Wszystkie koty pod opieką Fundacji czekają na kochających, odpowiedzialnych ludzi. Każdy z nich marzy o własnym domu.
Możesz zaadoptować któregoś ze zdrowych kotów, ale zajrzyj też do kociego szpitalika – jego mieszkańcy również czekają na adopcje.

Jeśli nie możesz przygarnąć kota do swojego domu, a chcesz pomóc, zapraszamy i zachęcamy do wirtualnej adopcji – szczegóły znajdziesz tutaj.

Koty mieszkają w Toruniu, ale mogą się przeprowadzić:)

NA KOCHAJĄCE DOMY CZEKAJĄ:

Och, Ach i Furrora


(Zdjęcia z końca czerwca 2021)

(zdjęcie lipiec 2021)


(zdjęcie sierpień 2021)

Kocia rodzinka pochodzi spod wiejskiego sklepu. Klientka trafiła na debatę co zrobić z „problemem” i żeby koty się w tym miejscu więcej nie pleniły. Zapadł wyrok: wywieźć, klientka na szczęście się temu przeciwstawiła.

Maluchy były krótko po otwarciu oczu, miały prawie 2 tygodnie.
Kotka – matka wzorowo się nimi opiekuje. Jest zupełnie oswojona i łagodna, choć zabierała kociątko z ręki wolontariuszki, kiedy ta przemywała mu zaklejone oczko.
Obserwujemy jak kotka zajmuje się kociętami, jak one rosną i się rozwijają. Zastanawiamy się co się stało z empatią niektórych ludzi. Nie chodzi o to, że ktoś ma koty chcieć czy lubić – nie musi. Ale nie wolno ich krzywdzić. Wywiezienie kocicy z małymi kociętami to niemal na pewno wyrok dla nich.

Maleństwa będą do adopcji w dwupaku, a najlepiej w trzypaku ze swoją mamą. :-)

Mamę Furrorę wirtualnie wspiera: Mów Mi Wilku
Łaciatkę Ach wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA
Buraskę Och wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Dzieciaki

Opis pojawi się wkrótce.
BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Masza


(zdjęcia z sierpnia 2021)

Malutka jak to kociątko, jest wesoła, wszędzie jej pełno, powoli socjalizuje się z resztą stada w swoim domu tymczasowym. Jest wzorowym kociakiem, bardzo chętnie spędza czas z człowiekiem. Uwielbia się wtulać, czuć czyjąś bliskość. Malutka musi zamieszkać z innym kotem.

Maszę wirtualnie wspiera: Kasia z Daszą, Dimą i Zoją z Torunia


Leon

Ten maluszek miał dużo szczęścia, że żyje i jest sprawny. Zaklinował się w uchylonym oknie pewnej firmy. Brak dopływu krwi do dolnych partii kota sprawiły, że przez pierwsze dni od wypadku miał niedowład tylnych łapek. Po kilku dniach jedna naprawiła się całkowicie, druga powoli wraca do formy – już jest całkiem nieźle.
Za kilka tygodni chłopak będzie w pełni sprawnym kociakiem, niedługo go zaszczepimy i przygotujemy do adopcji.
Maluszek jest świetnym kotem, proludzkim, prokocim, prozabawowym i prowszystko, próżno w nim szukać czegoś, co nie jest pozytywne. ;-)

Kocurka wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Kocurek

Czarny kocurek nagle pojawił się pod krzaczkiem na osiedlu. Jego pojawienie się zbiegło się z eksmisją lokatorów, którzy podobno mieli kota. Nikt nie wie nic pewnego. To młody głuptasek, całkowicie oswojony, łagodny i proludzki.
Jest idealny, kompletnie pozbawiony agresji, rezolutny, kontaktowy.

Jest wykastrowany, FIV/FeLV ujemny, zaczipowany. Bardzo pilnie poszukujemy domu na już.

Kocurka wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Nairobi i Denver

Krówki to rodzeństwo; dzieci kotki osiedlowo-podbalkonowej. Są przesłodkie, przekochane i totalnie pozytywnie ześwirowane, jak to kocie podrostki. Różowy nosek ma kocurek Denver, czarny kotka Nairobi.
Zaprzyjaźnione dwupaki są idealnym rozwiązaniem na dzisiejsze czasy. Koty dotrzymują sobie towarzystwa kiedy ich opiekunowie wychodzą nawet na całe dnie, żeby zapracować na kocie puszki.
Oprócz tego non stop dostarczają uroczych widoków, jak wspólne przytulanie na fotelu czy mycie futra za uszami siostry. ;)
Adoptując sprawdzony, zaprzyjaźniony dwupak ma się gwarancję, że koty są kompatybilne, dobrze dobrane, odpada cały proces dokocenia. Zachęcamy do adopcji naszego dwupaku. :)

Nairobi i Denver urodziły się na początku maja 2020.

Nairobi wirtualnie wspiera: Daniel Ż.
Denvera wirtualnie wspiera: Joanna Blocher


Chomik

Opis pojawi się wkrótce.

Chomika wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Patyczak

Patyczak to zaledwie kilkumiesięczny podrostek, a już na swoim koncie ma poważną operację. Niestety nie wiemy, co i kiedy dokładnie mu się stało. Przeżycie na wolności musiało być dla niego bardzo trudne, a to taki bezbronny, kochany, przyjacielski kot. Najważniejsze, że możemy mu pomóć.
Kocurek miał zwichnięcie i złamanie w stawie biodrowym, rozerwane mięśnie i torebkę stawową. Jeszcze nie zdążył urosnąć, a już musiał przejść operację, podczas której Doktor próbował uratować główkę kości udowej.

Rekonwalescencja przebiegła pomyślnie. Powrót do zdrowia Patyczaka przyspieszyły zabiegi rehabilitacyjne prowadzone przez naszą wolontariuszkę Justynę, która jest zoofizjoterapeutką.

Chłopak jest kotem bardzo sympatycznym, przyjaznym zarówno w stosunku do ludzi, jak i do kotów. Testy FeLV/FIV ma ujemne, został wykastrowany, zaszczepiony, odrobaczony, zachipowany. Szukamy mu domu na terenie całej Polski (tylko na towarzysza do innego kota).

Patyczaka wirtualnie wspiera: Joanna Blocher i Inez oraz Liwia i Łukasz T. z Grudziądza.


Talisa i Soto

Talisa jest mamą Soto, bardzo troskliwą i zżytą z synem. Marzy nam się jeden dom dla tej dwójki, są idealnym, bezkonfliktowym i niekłopotliwym dwupakiem.

Koty bardzo szybko odnalazły się w naszym stadzie, ani się go nie bali, ani nie próbują nikogo ustawiać. Spodziewaliśmy się jakichkolwiek kłopotów przy aklimatyzacji, a tu wszystko przebiegło lepiej niż wzorowo. :)
Talisa i Soto bardzo dużo czasu spędzają we dwójkę, śpiąc lub pielęgnując swoje futra. Kiedy nie są razem mamuśka zazwyczaj leniuchuje i obserwuje kociarniane życie, a młody szuka sobie rozrywek, wiemy już, że bardzo polubił piórka. Soto jak to młody kot, ma w sobie dużo energii, ale jest kotem z tych grzeczniejszych, w końcu ma przykładny wzór do naśladowania.

Talisę i Soto wirtualnie wspiera: Zedka zza TM


Zgredek

Zgredek od zawsze żyła na działkach, ma minimum 16 lat. Babka ma przewlekły katar, przy każdym chłodzie choroba się nasila, utrudniając Zgredkowi normalne funkcjonowanie, nie powinna wracać na wolność. Antybiotykoterapia była skuteczna ale tylko chwilowo, po odstawieniu leczenia problem szybko powracał przy pierwszym spadku temperatury. Dodatkowa diagnostyka Zgredka wykazała obecność trudnej w leczeniu bakterii. Rozpoczęliśmy kurację autoszczepionką. Po kuracji autoszczepionką i zapewnieniu Zgredkowi życia w cieple udało się opanować jej problem. Aktualnie udało się ją dorowadzić do stanu, w którym kotka nie odczuwa dyskomfortu, nie musi zażywać leków i może cieszyć się kocią beztroską.

Zgredek po leczeniu miała wrócić na działki, bardzo obawiamy się, czy jej problemy zdrowotne nie nasiliłyby się na wolności. Liczymy na cud, że ta kochana starowinka rozkocha w sobie kogoś, kto da jej dom. :)
Kotka lubi spokojne mizianie, drapanie za uchem i porządne wyczesywanie. Podczas zabaw z wędką odmładza się o przynajmniej 10 lat, bryka jak sprawny młodziak. Uwielbia bawić się piłkami, nawet sama, przez cały dzień potrafi szukać sobie rozrywek.

Kotka lubi inne koty, zwłaszcza spokojne.

Zgredka wirtualnie wspiera: Marlena W. oraz Lilianusz i Magda B.


Uszatek

Uszatek trafił do nas na kastrację i usunięcie polipa z ucha. Operacja usunięcia polipa się udała, a kontrolne badania i tomografia wykazały, że narośl nie odrasta. Polip został wysłany do badania histopatologicznego, nie jest nowotworem. Uszatek ma fiv+, na szczęście nie wpłynęło to na jego rekonwalescencję. Na jednym ze zdjęć Uszatek ma zszyte powieki – to naturalny opatrunek na lekkie uszkodzenie rogówki (oko się zregenerowało). Zmiany widoczne na prawym oku są stare i nie da się już nic z nimi zrobić.
Kontrolna tomografia i kolejne wizyty kontrolne nie wykazały nic niepokojącego, Uszatek obecnie nie musi martwić się polipem. :)

Kocur miał zostać wypuszczony na wolność, jednak w okresie, kiedy miało to nastąpić jego stado na działkach zaczęło chorować i umierać. Nie zaryzykowaliśmy wypuszczenia go w to miejsce.

Uszatek jest młodziutki, uwielbia bawić się piórkami. Kocur kiedyś był zdystansowany, dzisiaj jest pierwszy w kolejce do czesania i głaskania. Możemy go wydrapać i wytarmosić od końca ogona po czubek ucha, nawet pręży się prosząc o więcej głasków i drapanek.

Uszatka wirtualnie wspiera: Mama Bengali


Krówka

Krówka jest z nami od maja 2021. Nagle znalazła się na działkach, biegała zdezorientowana z zakrwawionym podogoniem.

Jest filigranowa. Wygląda jak koci podrostek, a to dojrzała kotka, która miała trudny start i ciężkie życie. Przez pierwsze dni w Kocim Szpitaliku odjadała i odsypiała. Przeszła dość opornie leczącą się infekcję górnych dróg oddechowych.
Kotka jest bardzo przyjazna i towarzyska, zapowiada się na idealnego kota.

Testy FeLV/FIV ujemne. Wykastrowana, odrobaczona, zaszczepiona, zachipowana. Kotka może zostać jedynaczką.
Przebywa w Toruniu ale domu szukamy jej na terenie całej Polski.

Krówkę wirtualnie wspiera: MARTYNA BARTKOWIAK


Fivek

Pan Kocur to jeden z przypadków, z którymi zawsze mamy bardzo duży dylemat: zostawić czy wypuścić?
Byłoby nam o wiele łatwiej, gdyby powiedział: „Słuchajcie, całe życie latałem po wsi, bywało ciężko, głodowałem, ale to był mój cały świat i wolność jest dla mnie najważniejsza”, albo: „Słuchajcie, całe życie latałem po wsi, bywało ciężko, głodowałem, pokazaliście mi jak to jest być bezpiecznym, mieć zawsze pełną miskę, pozbyć się pasożytów i wyleczyć obolałą paszczę, przez którą umarłbym śmiercią głodową, swoje przeszedłem, chcę już mieć dobrą emeryturę”.
Ale on milczy uparcie. A my wiemy, że nie prowadzi takich rozważań, bo dla zwierzęcia liczy się tu i teraz. Niekoniecznie zamykanie kilkuletniego, wiejskiego kocura w 4 ścianach jest dla niego najlepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza w ścianach kociarni, gdzie jest wiele kotów.
Problem w tym, że nie wiemy dokąd miałby wrócić. Zgarnęłyśmy go na podmiejskich działkach, na którejś z kolejnych łapanek stada. Podbiegł do kotowozu załadowanego sprzętem łapankowym i gadał, że głodny. Karmicielka działkowa go kojarzy, kocur pojawia się od czasu do czasu. Prawdopodobnie przychodzi z pobliskiej wsi.
Jego stan mówił sam za siebie: bardzo wychudzony, zardzewiałe futerko, hodowla pcheł, tasiemiec kiwający do nas z odbytu jak upewniałyśmy się, że kocur pełnojajeczny. U weterynarza doszły następne dane: FIV+, korzenie po zębach, czarne pieńki i ropa zamiast resztek zębów. Zagłodził się, bo nie dostawał jedzenia, które miał zorganizować sobie sam czy nie mógł jeść ze względu na stan paszczy? A może jedno i drugie?
Po długim pobycie w klatce w Szpitaliku zaaklimatyzowałyśmy go w kociarni. Nie sprawia wrażenia nieszczęśliwego, wręcz przeciwnie, wygląda na całkiem zadowolonego. Co najważniejsze nie wchodzi w konflikty z kotami, bo w kociarni to byłby największy problem.
To nie jest tak, że nie ma szans na dom. Ale realia adopcyjne są takie, że dojrzały kocur FIV+ ma tę szansę bardzo małą.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Fivka wirtualnie wspiera: Magdalena z Warszawy oraz Tasia i Kagi.


Oleg

Dzikusek działkowy, pod koniec stycznia 2021 trafił do nas na jedną dobę „tylko na kastrację”. Niestety był chory, ale w końcu się ogarnął. Nie było łatwo, miał bardzo silny atak autoimmunologicznego zapalenia dziąseł i śluzówki jamy ustnej, również w formie nadżerek na języku.
Miał swoje plany – wykorzystał ten czas, aby objawić się ze swoim oswojonym „ja” i okazać się uroczym miziakiem, pacyfistą, głuptasem. W klatce na nasz widok odstawiał piruety, ocierał się o kratki, wściubiał między nie nos, byleby tylko zwrócić naszą uwagę i wygrać kilka głasków.

Zła wiadomość jest taka, że burasek leki będzie musiał brać jeszcze długo, a takie choroby mają charakter przewlekły i nawrotowy. Nie może wrócić na działki. Wiemy, że taki schorowany kot ma małe szanse na adopcje, ale może jednak?
Serce nie sługa, liczymy, że kogoś w sobie rozkocha. Kocur jest dorosły, baaaardzo przyjazny, wykastrowany, FIV+.
Przebywa w Toruniu, szukamy mu domu na terenie całej Polski.

Olega wirtualnie wspiera: Paulina z Krakowa


Andrea

Kotka zaczęła się pojawiać w miejscu dokarmiania kotów przez naszą wolontariuszkę. Dziwnie się zachowywała, w ucieczce przed psem walnęła w płot.
Podczas próby złapania kotka bardzo chciała dostać się do jedzenia, ale nie mogła znaleźć wejścia do klatki. Poprosiłyśmy weterynarza o badanie okulistyczne. Burasia jest całkowicie niewidoma! W takim stanie nie mogła wrócić na wolność.

Andrea zaaklimatyzowała się w małej kociarni. Żyje z innymi kotami, nie ma z nimi bliskich relacji, po prostu akceptuje ich obecność. Całymi dniami wyleguje się na ulubionym kocyku Pepper, w plamach słońca wygrzewa raz brzuch, raz boczki. Na takiej beztrosce mija jej większość dnia.
Kiedy wchodzimy do niej od razu się ożywia, wodzi za nami łebkiem, przychodzi się przywitać i wyprosić głaski. Jest spokojnym i kochanym kotem. Idealna na jedynaka, ewentualnie na dokocenie do bardzo spokojnego kota.

Andrea nie widzi. Nic nie da się z tym zrobić, ale też nie przeszkadza jej to w trafianiu do kuwety, miski, czy na kolanka. To kot sprawny inaczej, nic nie robiący sobie ze swojej niepełnosprawności.
Podczas diagnostyki okazało się, że nerki kotki są w złym stanie. Jedna nerka ma początki problemów z niewydolnością, druga wcale nie przypominała nerki, to było wodonercze wypełnione ropą – koteczka przeszła pilną operację usunięcia chorej nerki. Andrea doszła już do siebie po zabiegu. :)
Jest odrobaczona, zaszczepiona, zachipowana, wykastrowana, gotowa do wyprowadzki na swoje.

Kotkę wirtualnie wspiera: Kasia z Daszą, Dimą i Zoja z Torunia.


Krzysztof Jarzyna


Jarzyna, działkowy kocurek przyjechał na kastrację. Jego apetyt wynikał z wygłodzenia, a nie z choroby układu pokarmowego. Miał opuchliznę i stan zapalny z obecnością płynu w obrębie stawu nadgarstkowego. Dwa kły nadawały się tylko do wyrwania, a Cheyletiella (pasożyt zewnętrzny) sypał się z kota jakby padał śnieg. Odjadł i odesłap ciężkie czasy. Widać, że nie miał łatwego życia na działkach.
Kocurek jest bardzo miły i kontaktowy, kontakt z człowiekiem uwielbia ponad wszystko. Bardzo nam przypomina Pana Malinowskiego.

Kocurka wirtualnie wspiera: Helena K.


Durszlak

„Durszlak” jest kocurkiem odłowionym na kastrację, po złapaniu kota okazało się, że ma brzydkie rany na głowie. Konieczne było ich oczyszczenie i założenie szwów. Podczas rekonwalescencji w Kocim Szpitaliku kocurek pokazał, że jest przyjaznym kotem!
Burasek nie zwraca uwagi na inne koty, jest łasy na pieszczoty, to dorosły, młody kot.
Nie jest najpiękniejszy ;): wielkie, poszarpane uszy, zwykły uliczny buras, ale ma w sobie coś, że człowiek na jego widok od razu się uśmiecha.

Kocurka wirtualnie wspiera: Joanna Blocher


Macho

Macho jest kocurem, który przeszedł ogromną metamorfozę. Obecnie jest sympatycznym miziakiem, fanem zabaw i miłośnikiem drapania z zaczeską à la Wolverine. Rozrywkowy towarzysz człowieka i idealny koci kompan dla drugiego mruczka.
Macho od początku świetnie dogaduje się z kotami. Z nami nie było tak kolorowo – był dziki, bał się i atakował. Ponieważ miał poważny uraz łapy spędził w klatce Kociego Szpitalika wiele tygodni podczas których wyraźnie zmienił zdanie o człowieku. Miski stawia pod nos, kupy sprząta, podsuwa zabawki i jeszcze miło niunia i cicia… Macho wszystko sobie przekalkulował i zaczął się nami interesować, dawać się dotknąć, a wtedy pojął, że poza jedzeniem i innymi atrakcjami jest jeszcze takie coś jak wygłaskane futro i w tym momencie przepadł do końca za ludzkim gatunkiem. ;-)

Macho wirtualnie wspierają: bracia Dyzio i Lolek z Torunia


Tucholanka

Tucholanka to kotka rozrywkowa, zawsze wesoła, aż za bardzo. ;-) Rozpiera ją energią, ciągle ma ochotę się bawić i biegać z innymi kotami. Jest z niej wielka przylepka, bez przerwy barankuje i prosi o uwagę. Jeśli lubicie kiedy dom cały czas żyje, kiedy ciągle się coś w nim dzieje, kiedy nie ma nudy, a jest mruczenie, zabawy i tulanki to będziecie zadowoleni z towarzystwa tej młodej damy. Jest niezwykłym pieszczochem i kochanym kotem.

Kotka ur. w 2016.
Tucholankę wirtualnie wspiera: Małgorzata


Łyska

Łyska to dzieciak z przejściami. Ma zaledwie kilka miesięcy, a już zdążyła poznać co to tułaczka, głód i wycieńczenie.
Młoda siedziała na ruchliwej drodze biegnącej przez sam środek dużego lasu. W pobliżu żadnych zabudowań i jeden biedny, miauczący, głodny kot, cały obwieszony w kleszczach.
Kotka bez problemu dała się wziąć na ręce i zapakować do auta, całą drogę grzecznie spała, zmieniając tylko pozycje z prawej na lewą… i tak ponad 3 godziny! Znaleźliśmy ją opuszczając okolicę Stawów Milickich, stąd imię Łyska, od pięknego, czarnego ptaka, żyjącego na tamtych terenach.

Malutka długo nie przeżyłaby na wolności w takiej okolicy. Była zabiedzona, odwodniona, okazało się, że ma giardie i dodatkowo wątrobę w nienajlepszej kondycji. Konieczne było rozpoczęcie leczenia, na szczęście nie dolega jej nic, co nie jest uleczalne.
Łyska jest wesołym kotem, wszędzie jej pełno. Zawsze z głośnym mru i wielką ochotą przychodzi na głaski, podczas sprzątania kuwety zawsze strzela nam baranki. Kochany dzieciak, z kotami się dogaduje, psy toleruje, ale to człowiek jest dla niej najważniejszy.

Łyskę wirtualnie wspiera: Ania z Gdańska oraz Kasia HB


Rysia


Historia Rysi jest pełna smutku. Koteczka osiedliła się w opuszczonej stodole, okociła się w niej. Kotkę z kociętami znaleźli właściciele stodoły, kiedy wrócili do Polski na krótki urlop. Podczas urlopu zadbali o koty na tyle, na ile mogli. Wyleczyli młode, z naszą pomocą znaleźliśmy im domy, wykastrowaliśmy Rysię, szukaliśmy też dla niej domu… Ale się nie udało. Rysia po wyjeździe właścicieli posesji mieszkała w pustej stodole, miała budę, dokarmiał ją sąsiad, okazało się jednak, że ta opieka pozostawiała wiele do życzenia. Jak tylko zwolniło się miejsce w DT zadecydowaliśmy o zabraniu Rysi ze stodoły.

Rysia jest bardzo miziastym kotem. U weterynarza jest aniołeczkiem. Jest nieśmiała, zdystansowana, cały czas gdzieś na boku, jednak kiedy tylko się rozluźni od razu zaczyna mruczeć, barankować i ugniatać ze szczęścia. Rozluźnia się przy głaskaniu i drapaniu, bardzo lubi kontakt z człowiekiem. Potrzebuje kogoś, kto jej zaufa, da czas na oswojenie się ze zmianami, a potem Rysia rozkwitnie. Musi tylko nabrać pewności siebie i zrozumieć, że już nic jej nie grozi, żadne zmiany, żadne nowości, że ma swoje miejsce na ziemi i człowieka, który już zawsze będzie o nią dbał.

Rysia bardzo ładnie ogarnia kuwetę, z apetytem je mokrą karmę. Szukamy jej domu z wykonanymi zabezpieczeniami z siatki, koniecznie bez innych kotów, Rysia musi zostać jedynaczką. Dom powinien być spokojny, bez zgiełku i ciągłego chaosu.

Rysię wirtualnie wspiera: Marlena R.


Trójłapek

Trójłapek trafił do nas z koszmarnym urazem, nie miał części łapy, z kikuta wystawała kość, całość była zabrudzona.
Zdrowotnie jest bardzo dobrze, rana po amputacji bezproblemowo się zagoiła.

Z taką niepełnosprawnością na miejsce bytowania wrócić nie może. Kot bez przedniej łapki nie jest w stanie uciec na drzewo ani w ogóle szybko uciekać w razie zagrożenia. Kocurek jest zdziczały. Przez niecałe 3 tygodnie przyzwyczaił się tylko do obsługi klatki i już tak bardzo się nie boi jak sprzątamy. Antybiotyki po operacji przyjmował w tabletkach. Musiałyśmy co najwyżej podglądać jak przebiega gojenie rany.
Grozi mu dożywocie w kociarni. Na szczęście aklimatyzacja w stadzie idzie mu bardzo dobrze. Akceptuje koty i wyraźnie lubi ich towarzystwo. W stosunku do człowieka zachowuje dystans, zapomina o nim podczas zabaw z wędką. :-)

Kto da szansę takiemu kotu? Bez gwarancji, że kiedykolwiek się oswoi? To młody kot, urodzony latem 2020 roku.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Trójłapka wirtualnie wspiera: Kasia z Daszą i Dimą i Zoją z Torunia


Buraska

Koteczka została złapana na kastrację. Najprawdopodobniej żeby się najeść przychodziła na działki z pobliskich gospodarstw.
Buraska jest bardzo kochanym kotem, nieśmiałym, delikatnym i rozkosznym. Od razu mruczy, ugniata, lubi głaskanie, z ciekawością wychodzi do człowieka. Na widok niedużych psów i innych kotów od razu się ożywia, jest świetnie z nimi zsocjalizowana. Idealna na dokocenie do innego kota lub stadka innych kotów. Nie znamy jej przeszłości, chcielibyśmy zmienić jej przyszłość. Pomożecie?

Buraskę wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


(zdjęcie autorstwa Fotografia Monika Małek)

(zdjęcie autorstwa Fotografia Monika Małek)

Kotka ur. w maju 2012 roku. Do fundacji trafiła z kocim katarem, wychudzona. Aktualnie zdrowa, wesoła i pełna energii szuka domu z innym kociakiem do towarzystwa, wspólnych harców i zabaw.

Milę wirtualnie wspiera – Justyna z Torunia


Dzikuski szukają miejsca do życia

Szukają miejsca do życia. Szukają kogoś, kto pozwoli im żyć w jego domu, kto obdarzy ich dobrą opieką nie oczekując w zamian zażyłych relacji. Dzikuski zyskały taki przydomek z racji swojego zachowania. Są to koty, które unikają kontaktu z człowiekiem, potrzebują miejsca z dala od zgiełku, regularnego dokarmiania oraz ciepłego miejsca do spania. Dzikuski są wykastrowane oraz zaszczepione.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl

Rexik

Rexik

Rexik urodził się w 2008 roku i ponad rok był kotem wolno żyjącym na miejskim osiedlu. Pod opiekę Fundacji trafił z wielką dziurą po ropniu, przez którą było widać żuchwę i zęby.
Bardzo szybko się wyleczył, a po ranie pozostała tylko niewielka blizna. Niestety miejsce, w którym poprzednio żył zostało zlikwidowane i nie miał gdzie wrócić. Rexik nie szuka kontaktu z człowiekiem, ale czasami, bardzo rzadko, można go pogłaskać przy jedzeniu. Jest bardzo wesołym kotem. Uwielbia szalone gonitwy i zabawy z innymi kotami.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Rexika wirtualnie wspiera: Gosia (Keila) oraz Edyta i Karol z Gdańska


Zajrzyj do zakładek Koty z FeLV+ oraz Pacjenci Kociego Szpitalika aby poznać Buraskę, Anemika, Helenkę, Uszatka, Oryks, Rollyego i Polę :)

11 komentarzy do “Koty do adopcji

  1. gdy odchodzi kot
    pustka wskakuje na parapet
    włazi do szaf
    wyleguje się na kanapie
    harcuje w każdym kącie

    Adam Rem

  2. Gdy odchodzi kot…prawie bez ostrzeżenia pustka i ból wypełniają serce, myśli biegną do wspólnie spędzonych chwil…, a świadomość że już nigdy nie przebiegnie pod nogami, nie pojawi się nie wiadomo skąd, nie zamiauczy, nie ułoży się z nami do snu słodko mrucząc jest niemalże nie do zniesienia.
    Wczoraj odszedł nasz ukochany Filip. Był z nami 10 lat, tylko 10 lat…

    • Bardzo nam przykro, czy kot jest z nami rok, 10, czy 15 dla kochających opiekunów zawsze tego czasu będzie za mało. Wierzę, że Filipek był dzięki Wam szczęśliwy. Mi zajęło kilka miesięcy nim na wspomnienie o kotce zamiast łez pojawił się uśmiech, trzeba wspominać te dobre chwile i jeśli jest taka możliwość spróbować obdarować swoją miłością kolejnego biedaka, to pomaga.

  3. Cześć miałam tak samo. Miałam dwa koty. Jeden dożył 16 lat natomiast drugi 17 . Oby dwie spały że mną I spędzał że mną czas. Teraz gdy widzę mój dom , gdzie bym się popatrzyła jest pusto. Wszędzie odczuwam ich brak

    • Dom bez kota jest tylko mieszkaniem… Bardzo nam przykro z powodu odejścia kotów.

  4. Moja ukochana Kotka Lusia zmarła 3 dni temu. Została zaatakowana przez obcego kota na spacerze, to stało się przy mnie. Przez tydzień jeździłam z nią do weterynarza i było coraz gorzej. Moje maleństwo miało tylko 7 miesięcy. Nie mogę sobie wybaczyć,że nie zauważyłam agresji w obcym kocie.Rozpacz straszna, płaczę ciągle i wszędzie-mam wrażenie,że zaraz przybiegnie, wskoczy na kolana,poprzytula się… Była kochana, wesoła i taka zdrowiutka. Jeden przeklęty spacer zabrał mi moje Małe szczęście. Czuję się winna i tak bardzo samotna…

  5. Witam, szukam kotka. Najlepiej jakiegoś najmłodszego jakiego macie. Chciałabym żeby to była samica.

  6. Witam Szukam do adopcji kotka z Fiv+.W domu jest już z nami 7 letni Franio ( Fiv+) oraz 3 psiaki,adopciaki oczywiście pro-kocie☺️.Ponieważ Franek jest kocurkiem spokojnym szukamy również spokojnego ,w średnim wieku kotki lub kocurka.Jesteśmy z woj.opolskiego.

    • Super, dziękujemy za kontakt, odezwiemy się na maila. :)

Skomentuj tomasz Kurek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *