Koty do adopcji

Wszystkie koty pod opieką Fundacji czekają na kochających, odpowiedzialnych ludzi. Każdy z nich marzy o własnym domu.
Możesz zaadoptować któregoś ze zdrowych kotów, ale zajrzyj też do kociego szpitalika – jego mieszkańcy również czekają na adopcje.

Jeśli nie możesz przygarnąć kota do swojego domu, a chcesz pomóc, zapraszamy i zachęcamy do wirtualnej adopcji – szczegóły znajdziesz tutaj.

Koty mieszkają w Toruniu, ale mogą się przeprowadzić:)

NA KOCHAJĄCE DOMY CZEKAJĄ:

Furora


(zdjęcie sierpień 2021)

Kocia rodzinka pochodzi spod wiejskiego sklepu. Klientka trafiła na debatę co zrobić z „problemem” i żeby koty się w tym miejscu więcej nie pleniły. Zapadł wyrok: wywieźć, klientka na szczęście się temu przeciwstawiła. Kocia rodzina trafiła pod naszą opiekę.
Maluchy pod koniec września zamieszkały w swoim domu stałym, zostały adoptowane w dwupaku. Ich mama wciąż czeka na adopcję.

Furora jest przekochanym kotem, lgnie do ludzi na głaski. Jest przy tym subtelna i niezwykle urocza. Powinna zostać jedynakiem.

Mamę Furrorę wirtualnie wspiera: Mów Mi Wilku


Elizeusz

Kiedy nasza wolontariuszka Eliza dała znać, że właśnie zbiera potrąconego kota z drogi, najpierw pomyślałyśmy, czy kotek w ogóle przeżyje. Potem jak poważne będą urazy i czy damy sobie radę, a potem jaki jest. Kierowca, który potrącił kota zatrzymał się i pomógł Elizie go pozbierać i zabezpieczyć. Mimo wszystko miał trochę szczęścia, choć doszło do złamań w obrębie miednicy – musiał przejść operację. Jest też poobijany i miał krwiaki. Doktor zastosował jedną śrubę, kotek jest sprawny i dobrze sobie radzi.

Trafił nam się młody dzikusek, jednak udało się go przekonać do człowieka. Elizeusz jest bardzo prokocim kotem, to idealny towarzysz na dokocenie. Jest bardzo kontaktowy i sympatyczny. Ludzie go ciekawią, daje się delikatnie pogłaskać, ochoczo stawia się do zabaw z wędką i wierzymy, że jeszcze dużo fajnych postępów przed nami bo kocurek z każdym miesiącem jest bardziej otwarty.

Elizeusza wirtualnie wspiera: Brak wirtualnego opiekuna


Komendantkę Matyldę ktoś potrącił, odjechał i zostawił na środku ulicy. Mateusz znalazł ją wracając z pracy, na ulicy stały samochody i czekały nie wiadomo na co, a kot próbował się przemieścić, ale nie mógł. Mateusz zatrzymał się, zaczął szybko zbierać maleństwo z drogi. Matylda miała połamaną miednicę, w trakcie leczenia szybko zaczęła chodzić i rozrabiać jak zdrowiutki kociak. :)

Matylda jest prokotem, proludzkim, prokocim, propsim, to dusza towarzystwa. Wszędzie jej pełno, ma bardzo dużo energii.
Urodziła się ok. 09.2021

Matyldę wirtualnie wspiera: Brak wirtualnego opiekuna


Papla

Papla nagle pojawiła się na osiedlowym parkingu w największe mrozy. Koczowała tam 3 tygodnie, pewnego dnia przełamała strach i po prostu poszła za Dominiką i weszła na korytarz. Ostrożnie dała się pogłaskać i wtedy całkowicie pękła jej bariera. Kotka okazała się oswojonym, proludzkim i bardzo złaknionym kontaktu z człowiekiem kotem. Jest kochana i grzeczna.

Ma około półtora roku, jest odrobaczona, zaszczepiona, FIV/FeLV ujemna, została wykastrowana.

Paplę wirtualnie wspiera: Brak wirtualnego opiekuna


Beza i Kleks

Maluchy urodziły się w lesie i tam się wychowały. Pracownicy firmy mieszczącej się obok, dokarmiali je w pobliżu ogrodzenia. Koty nie miały żadnej budki, spały na mrozie w lesie. Ich matka i dwójka braci zostali szybko adoptowani. Kleks i Beza cały czas czekają aż los się do nich uśmiechnie.

Rodzeństwo robi ogromne postępy, szybko się oswajają. Są chętne do zabaw, zawsze przychodzą na kicianie, wiedzą, że się je woła i z ciekawością przychodzą sprawdzić po co. Lubią głaskanie. Są nieśmiałe wobec obcych, ale i w tym temacie robią szybkie postępy. Boją się psów, z innymi kotami powoli się zaprzyjaźniają.

Dzieciak z plamką na nosie to chłopak. Biała kotka z ogonkiem maczanym w atramencie – Beza – ma chorą łapkę. Zdjęcie RTG nie wykazało złamań w obrębie nadgarstka. Na razie jest na obserwacji, istnieje ryzyko, że problem leży w nerwach. Czeka nas konsultacja u neurologa, która zapisana jest na 9 grudnia.

Kocięta można adoptować, najlepiej w dwupaku. Idealnie byłoby, gdyby nowy dom Bezy był w obrębie Włocławek/Toruń/Grudziądz, żeby jej ewentualne leczenie mogło być kontynuowane u naszych lekarzy.

Kocięta są odrobaczone, zaszczepione, testy FeLV/FIV ujemne.

Bezę wirtualnie wspiera: Brak wirtualnego opiekuna
Kleksa wirtualnie wspiera: Brak wirtualnego opiekuna


Otulinka

Otulinka trafiła do nas na kastracje, kilka dni po zabiegu bardzo źle się poczuła. Rozpoczęliśmy długą diagnostykę.
Zły stan kotki najprawdopodobniej wywołała alergia. Aktualnie sytuacja jest opanowana, powoli wzbogacamy jej dietę. Tulka nie wymaga żadnych leków.

Kotka miała wrócić na osiedle domków jednorodzinnych. Mała zrobiła wszystko by zostać i szukać lepszej, bezpiecznej przyszłości. Na szczęście jest kochanym tulaskiem, kontaktowym w stosunku do zwierząt i ludzi, ma duże szanse na znalezienie kochającego domu. Ma niespełna rok.

Otulinkę wirtualnie wspiera: Kasia z Daszą, Dimą i Zoją z Torunia


Irys do kociarni trafił z powodu trudnoleczącego się zapalenia spojówek. Na początku kocurek był lekko zdezorientowany i wystraszony, ale szybko zmienił zdanie o swoim nowym losie. Mizianki, szama, no i zabaaawki. Wszystkiego pod dostatkiem, do pełni szczęścia brakuje mu własnego domu. Bardzo go polecamy, to fajny chłopak, skory do zabaw wrażliwiec .:-)

Irys jest młodziutkim kocurkiem, wykastrowanym, zaszczepionym, odrobaczonym.
Jest w Toruniu, ale domu szuka na terenie całej Polski.

Imię dla Iryska wybrali uczestnicy konkursu organizowanego przez Autumn Coffee Roasters. Kawowy Irys jest kotem Pani Flower Marlene, która jest twarzą nowej linii kawy. Iryskową kawę możecie zobaczyć tutaj: https://autumncoffee.pl/pl/p/Flower-Marlene-/243 a jeśli ją kupicie to % z jej sprzedaży trafi w łapki naszych podopiecznych. ❤

Irysa wirtualnie wspiera: BRAK WIRTUALNEGO OPIEKUNA


Talisa i Soto

Talisa jest mamą Soto, bardzo troskliwą i zżytą z synem. Marzy nam się jeden dom dla tej dwójki, są idealnym, bezkonfliktowym i niekłopotliwym dwupakiem.

Koty bardzo szybko odnalazły się w naszym stadzie, ani się go nie bali, ani nie próbują nikogo ustawiać. Spodziewaliśmy się jakichkolwiek kłopotów przy aklimatyzacji, a tu wszystko przebiegło lepiej niż wzorowo. :)
Talisa i Soto bardzo dużo czasu spędzają we dwójkę, śpiąc lub pielęgnując swoje futra. Kiedy nie są razem mamuśka zazwyczaj leniuchuje i obserwuje kociarniane życie, a młody szuka sobie rozrywek, wiemy już, że bardzo polubił piórka. Soto jak to młody kot, ma w sobie dużo energii, ale jest kotem z tych grzeczniejszych, w końcu ma przykładny wzór do naśladowania.

Talisę i Soto wirtualnie wspiera: Zedka zza TM


Zgredek

Zgredek od zawsze żyła na działkach, ma minimum 16 lat. Babka ma przewlekły katar, przy każdym chłodzie choroba się nasila, utrudniając Zgredkowi normalne funkcjonowanie, nie powinna wracać na wolność. Antybiotykoterapia była skuteczna ale tylko chwilowo, po odstawieniu leczenia problem szybko powracał przy pierwszym spadku temperatury. Dodatkowa diagnostyka Zgredka wykazała obecność trudnej w leczeniu bakterii. Rozpoczęliśmy kurację autoszczepionką. Po kuracji autoszczepionką i zapewnieniu Zgredkowi życia w cieple udało się opanować jej problem. Aktualnie udało się ją dorowadzić do stanu, w którym kotka nie odczuwa dyskomfortu, nie musi zażywać leków i może cieszyć się kocią beztroską.

Zgredek po leczeniu miała wrócić na działki, bardzo obawiamy się, czy jej problemy zdrowotne nie nasiliłyby się na wolności. Liczymy na cud, że ta kochana starowinka rozkocha w sobie kogoś, kto da jej dom. :)
Kotka lubi spokojne mizianie, drapanie za uchem i porządne wyczesywanie. Podczas zabaw z wędką odmładza się o przynajmniej 10 lat, bryka jak sprawny młodziak. Uwielbia bawić się piłkami, nawet sama, przez cały dzień potrafi szukać sobie rozrywek.

Kotka lubi inne koty, zwłaszcza spokojne.

Zgredka wirtualnie wspiera: Marlena W. oraz Lilianusz i Magda B.


Uszatek

Uszatek trafił do nas na kastrację i usunięcie polipa z ucha. Operacja usunięcia polipa się udała, a kontrolne badania i tomografia wykazały, że narośl nie odrasta. Polip został wysłany do badania histopatologicznego, nie jest nowotworem. Uszatek ma fiv+, na szczęście nie wpłynęło to na jego rekonwalescencję. Na jednym ze zdjęć Uszatek ma zszyte powieki – to naturalny opatrunek na lekkie uszkodzenie rogówki (oko się zregenerowało). Zmiany widoczne na prawym oku są stare i nie da się już nic z nimi zrobić.
Kontrolna tomografia i kolejne wizyty kontrolne nie wykazały nic niepokojącego, Uszatek obecnie nie musi martwić się polipem. :)

Kocur miał zostać wypuszczony na wolność, jednak w okresie, kiedy miało to nastąpić jego stado na działkach zaczęło chorować i umierać. Nie zaryzykowaliśmy wypuszczenia go w to miejsce.

Uszatek jest młodziutki, uwielbia bawić się piórkami. Kocur kiedyś był zdystansowany, dzisiaj jest pierwszy w kolejce do czesania i głaskania. Możemy go wydrapać i wytarmosić od końca ogona po czubek ucha, nawet pręży się prosząc o więcej głasków i drapanek.

Uszatka wirtualnie wspiera: Mama Bengali


Fivek

Pan Kocur to jeden z przypadków, z którymi zawsze mamy bardzo duży dylemat: zostawić czy wypuścić?
Byłoby nam o wiele łatwiej, gdyby powiedział: „Słuchajcie, całe życie latałem po wsi, bywało ciężko, głodowałem, ale to był mój cały świat i wolność jest dla mnie najważniejsza”, albo: „Słuchajcie, całe życie latałem po wsi, bywało ciężko, głodowałem, pokazaliście mi jak to jest być bezpiecznym, mieć zawsze pełną miskę, pozbyć się pasożytów i wyleczyć obolałą paszczę, przez którą umarłbym śmiercią głodową, swoje przeszedłem, chcę już mieć dobrą emeryturę”.
Ale on milczy uparcie. A my wiemy, że nie prowadzi takich rozważań, bo dla zwierzęcia liczy się tu i teraz. Niekoniecznie zamykanie kilkuletniego, wiejskiego kocura w 4 ścianach jest dla niego najlepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza w ścianach kociarni, gdzie jest wiele kotów.
Problem w tym, że nie wiemy dokąd miałby wrócić. Zgarnęłyśmy go na podmiejskich działkach, na którejś z kolejnych łapanek stada. Podbiegł do kotowozu załadowanego sprzętem łapankowym i gadał, że głodny. Karmicielka działkowa go kojarzy, kocur pojawia się od czasu do czasu. Prawdopodobnie przychodzi z pobliskiej wsi.
Jego stan mówił sam za siebie: bardzo wychudzony, zardzewiałe futerko, hodowla pcheł, tasiemiec kiwający do nas z odbytu jak upewniałyśmy się, że kocur pełnojajeczny. U weterynarza doszły następne dane: FIV+, korzenie po zębach, czarne pieńki i ropa zamiast resztek zębów. Zagłodził się, bo nie dostawał jedzenia, które miał zorganizować sobie sam czy nie mógł jeść ze względu na stan paszczy? A może jedno i drugie?
Po długim pobycie w klatce w Szpitaliku zaaklimatyzowałyśmy go w kociarni. Nie sprawia wrażenia nieszczęśliwego, wręcz przeciwnie, wygląda na całkiem zadowolonego. Co najważniejsze nie wchodzi w konflikty z kotami, bo w kociarni to byłby największy problem.
To nie jest tak, że nie ma szans na dom. Ale realia adopcyjne są takie, że dojrzały kocur FIV+ ma tę szansę bardzo małą.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Fivka wirtualnie wspiera: Magdalena z Warszawy oraz Tasia i Kagi.


Oleg

Dzikusek działkowy, pod koniec stycznia 2021 trafił do nas na jedną dobę „tylko na kastrację”. Niestety był chory, ale w końcu się ogarnął. Nie było łatwo, miał bardzo silny atak autoimmunologicznego zapalenia dziąseł i śluzówki jamy ustnej, również w formie nadżerek na języku.
Miał swoje plany – wykorzystał ten czas, aby objawić się ze swoim oswojonym „ja” i okazać się uroczym miziakiem, pacyfistą, głuptasem. W klatce na nasz widok odstawiał piruety, ocierał się o kratki, wściubiał między nie nos, byleby tylko zwrócić naszą uwagę i wygrać kilka głasków.

Zła wiadomość jest taka, że burasek leki będzie musiał brać jeszcze długo, a takie choroby mają charakter przewlekły i nawrotowy. Nie może wrócić na działki. Wiemy, że taki schorowany kot ma małe szanse na adopcje, ale może jednak?
Serce nie sługa, liczymy, że kogoś w sobie rozkocha. Kocur jest dorosły, baaaardzo przyjazny, wykastrowany, FIV+.
Przebywa w Toruniu, szukamy mu domu na terenie całej Polski.

Olega wirtualnie wspiera: Paulina z Krakowa


Andrea

Kotka zaczęła się pojawiać w miejscu dokarmiania kotów przez naszą wolontariuszkę. Dziwnie się zachowywała, w ucieczce przed psem walnęła w płot.
Podczas próby złapania kotka bardzo chciała dostać się do jedzenia, ale nie mogła znaleźć wejścia do klatki. Poprosiłyśmy weterynarza o badanie okulistyczne. Burasia jest całkowicie niewidoma! W takim stanie nie mogła wrócić na wolność.

Andrea zaaklimatyzowała się w małej kociarni. Żyje z innymi kotami, nie ma z nimi bliskich relacji, po prostu akceptuje ich obecność. Całymi dniami wyleguje się na ulubionym kocyku Pepper, w plamach słońca wygrzewa raz brzuch, raz boczki. Na takiej beztrosce mija jej większość dnia.
Kiedy wchodzimy do niej od razu się ożywia, wodzi za nami łebkiem, przychodzi się przywitać i wyprosić głaski. Jest spokojnym i kochanym kotem. Idealna na jedynaka, ewentualnie na dokocenie do bardzo spokojnego kota.

Andrea nie widzi. Nic nie da się z tym zrobić, ale też nie przeszkadza jej to w trafianiu do kuwety, miski, czy na kolanka. To kot sprawny inaczej, nic nie robiący sobie ze swojej niepełnosprawności.
Podczas diagnostyki okazało się, że nerki kotki są w złym stanie. Jedna nerka ma początki problemów z niewydolnością, druga wcale nie przypominała nerki, to było wodonercze wypełnione ropą – koteczka przeszła pilną operację usunięcia chorej nerki. Andrea doszła już do siebie po zabiegu. :)
Jest odrobaczona, zaszczepiona, zachipowana, wykastrowana, gotowa do wyprowadzki na swoje.

Kotkę wirtualnie wspiera: Kasia z Daszą, Dimą i Zoja z Torunia.


Krzysztof Jarzyna


Jarzyna, działkowy kocurek przyjechał na kastrację. Jego apetyt wynikał z wygłodzenia, a nie z choroby układu pokarmowego. Miał opuchliznę i stan zapalny z obecnością płynu w obrębie stawu nadgarstkowego. Dwa kły nadawały się tylko do wyrwania, a Cheyletiella (pasożyt zewnętrzny) sypał się z kota jakby padał śnieg. Odjadł i odesłap ciężkie czasy. Widać, że nie miał łatwego życia na działkach.
Kocurek jest bardzo miły i kontaktowy, kontakt z człowiekiem uwielbia ponad wszystko. Bardzo nam przypomina Pana Malinowskiego.

Kocurka wirtualnie wspiera: Helena K.


Macho

Macho jest kocurem, który przeszedł ogromną metamorfozę. Obecnie jest sympatycznym miziakiem, fanem zabaw i miłośnikiem drapania z zaczeską à la Wolverine. Rozrywkowy towarzysz człowieka i idealny koci kompan dla drugiego mruczka.
Macho od początku świetnie dogaduje się z kotami. Z nami nie było tak kolorowo – był dziki, bał się i atakował. Ponieważ miał poważny uraz łapy spędził w klatce Kociego Szpitalika wiele tygodni podczas których wyraźnie zmienił zdanie o człowieku. Miski stawia pod nos, kupy sprząta, podsuwa zabawki i jeszcze miło niunia i cicia… Macho wszystko sobie przekalkulował i zaczął się nami interesować, dawać się dotknąć, a wtedy pojął, że poza jedzeniem i innymi atrakcjami jest jeszcze takie coś jak wygłaskane futro i w tym momencie przepadł do końca za ludzkim gatunkiem. ;-)

Macho wirtualnie wspierają: bracia Dyzio i Lolek z Torunia


Tucholanka

Tucholanka to kotka rozrywkowa, zawsze wesoła, aż za bardzo. ;-) Rozpiera ją energią, ciągle ma ochotę się bawić i biegać z innymi kotami. Jest z niej wielka przylepka, bez przerwy barankuje i prosi o uwagę. Jeśli lubicie kiedy dom cały czas żyje, kiedy ciągle się coś w nim dzieje, kiedy nie ma nudy, a jest mruczenie, zabawy i tulanki to będziecie zadowoleni z towarzystwa tej młodej damy. Jest niezwykłym pieszczochem i kochanym kotem.

Kotka ur. w 2016.
Tucholankę wirtualnie wspiera: Małgorzata


Łyska

Łyska to dzieciak z przejściami. Ma zaledwie kilka miesięcy, a już zdążyła poznać co to tułaczka, głód i wycieńczenie.
Młoda siedziała na ruchliwej drodze biegnącej przez sam środek dużego lasu. W pobliżu żadnych zabudowań i jeden biedny, miauczący, głodny kot, cały obwieszony w kleszczach.
Kotka bez problemu dała się wziąć na ręce i zapakować do auta, całą drogę grzecznie spała, zmieniając tylko pozycje z prawej na lewą… i tak ponad 3 godziny! Znaleźliśmy ją opuszczając okolicę Stawów Milickich, stąd imię Łyska, od pięknego, czarnego ptaka, żyjącego na tamtych terenach.

Malutka długo nie przeżyłaby na wolności w takiej okolicy. Była zabiedzona, odwodniona, okazało się, że ma giardie i dodatkowo wątrobę w nienajlepszej kondycji. Konieczne było rozpoczęcie leczenia, na szczęście nie dolega jej nic, co nie jest uleczalne.
Łyska jest wesołym kotem, wszędzie jej pełno. Zawsze z głośnym mru i wielką ochotą przychodzi na głaski, podczas sprzątania kuwety zawsze strzela nam baranki. Kochany dzieciak, z kotami się dogaduje, psy toleruje, ale to człowiek jest dla niej najważniejszy.

Łyskę wirtualnie wspiera: Ania z Gdańska oraz Kasia HB


Kasper

KASPER OBJĘTY JEST PATRONATEM SKLEPÓW PLANETA ZOO W TORUNIU

Kasper to kolejny wielki kocur o gołębim sercu, przynajmniej dla ludzi.
A kiedyś na jego klatce wisiało: ‼OSTROŻNIE! MORDERCA‼ 😉 Z powodu bólu i stresu był bardzo agresywnym pacjentem.

Kasper musiał mieć wyrwane zęby, ale źle się czuł głównie z powodu infekcji wirusowej. Jest FIV dodatni i leczenie szło bardzo opornie. Kocur nie mógł wrócić na wolność. Dzisiaj zła kondycja to tylko wspomnienie, kocur zadowolony bryka po swoim pokoju. Mamy nadzieję, że kiedyś znajdzie dom.

Kasper uwielbia się bawić i głaskać, to kot o mocnym charakterze. Przez większość czasu jest typowym kocim indywidualistą, ale kiedy przyjdzie odpowiednia pora to nie potrafi odkleić się od głaszczącej ręki. 🙂

Kaspra wirtualnie wspiera: Sieć sklepów Planeta Zoo w Toruniu


Papowy

Nasz puszysty pingwin już wcale nie przypomina dawnego siebie – podrapanego, wyłysiałego, zaślinionego, chorego chudzielca (drugie zdjęcie).
Papowy wyzdrowiał (historia: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/faids), ma FIV, ale jest stabilny. Cały czas uważamy na niego, za to z całą pewnością możemy powiedzieć, że teraz jest w dobrej formie.
Na razie niestety nie nawiązuje z nami relacji, początkowo narobił nadziei, ale ostatecznie wybrał koty. A właściwie jednego – Trójłapka, to z nim czuje się najlepiej. Urządzają wspólne mycie futra i długie drzemki. Jest mu dobrze, a my nie będziemy zakłócać jego spokoju, cierpliwie poczekamy i jeśli zechce nawiązać kontakt, to będziemy przeszczęśliwe.

Papowego wirtualnie wspiera: Ola i Kuba


Kruszyna

Mała kruszyna, na której widok po prostu łamało się serce. Koteczka nie jest kotem, który pojawił się nagle. Tym smutniejsza jest jej historia, na oczach mieszkańców wsi marniała z każdym kolejnym dniem.

Ma około dwóch lat, a w dniu przyjęcia ważyła o połowę mniej niż nasza ośmiomiesięczna Łyska. Tylko 1,6 kg zrudziałe futerko powlekało same kości. W maju urodziła kocięta, zostały znalezione martwe, kotka nie dała rady ich wykarmić.

Kotka miała owrzodzoną rogówkę oka, na czubku głowy i poliku miała ropiejące rany. Malutka dzielnie walczyła, miała wzorowy apetyt, pozwalała wszystko przy sobie zrobić. Oko udało się uratować, jednak nie zachowało swoich funkcji. Koteczka prosi nas o uwagę, o głaski, to przekochany kot. Zrobimy wszystko, żeby wyprowadzić ją na prostą i znaleźć dom, który wynagrodzi jej dotychczasowe życie.

Kruszynę wirtualnie wspiera: Sandra Kazana


Nuggets

Trójłapek trafił do nas z koszmarnym urazem, nie miał części łapy, z kikuta wystawała kość, całość była zabrudzona.
Zdrowotnie jest bardzo dobrze, rana po amputacji bezproblemowo się zagoiła.

Z taką niepełnosprawnością na miejsce bytowania wrócić nie może. Kot bez przedniej łapki nie jest w stanie uciec na drzewo ani w ogóle szybko uciekać w razie zagrożenia. Kocurek jest zdziczały. Przez niecałe 3 tygodnie przyzwyczaił się tylko do obsługi klatki i już tak bardzo się nie boi jak sprzątamy. Antybiotyki po operacji przyjmował w tabletkach. Musiałyśmy co najwyżej podglądać jak przebiega gojenie rany.
Grozi mu dożywocie w kociarni. Na szczęście aklimatyzacja w stadzie idzie mu bardzo dobrze. Akceptuje koty i wyraźnie lubi ich towarzystwo. W stosunku do człowieka skraca dystans, zapomina o nim podczas zabaw z wędką, kilka razy pozwolił się nam pogłaskać. Prosimy o mocne kciuki za dalsze postępy. :-)

To młody kot, urodzony latem 2020 roku.

Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Trójłapka wirtualnie wspiera: Kasia z Daszą i Dimą i Zoją z Torunia oraz Mruczek i Sindi z Żar


Dzikuski szukają miejsca do życia

Szukają miejsca do życia. Szukają kogoś, kto pozwoli im żyć w jego domu, kto obdarzy ich dobrą opieką nie oczekując w zamian zażyłych relacji. Dzikuski zyskały taki przydomek z racji swojego zachowania. Są to koty, które unikają kontaktu z człowiekiem, potrzebują miejsca z dala od zgiełku, regularnego dokarmiania oraz ciepłego miejsca do spania. Dzikuski są wykastrowane oraz zaszczepione.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl

Rexik

Rexik

Rexik urodził się w 2008 roku i ponad rok był kotem wolno żyjącym na miejskim osiedlu. Pod opiekę Fundacji trafił z wielką dziurą po ropniu, przez którą było widać żuchwę i zęby.
Bardzo szybko się wyleczył, a po ranie pozostała tylko niewielka blizna. Niestety miejsce, w którym poprzednio żył zostało zlikwidowane i nie miał gdzie wrócić. Rexik nie szuka kontaktu z człowiekiem, ale czasami, bardzo rzadko, można go pogłaskać przy jedzeniu. Jest bardzo wesołym kotem. Uwielbia szalone gonitwy i zabawy z innymi kotami.
Kontakt: tel. 698 175 160, e-mail: kontakt@fundacjakot.pl
Rexika wirtualnie wspiera: Gosia (Keila) oraz Edyta i Karol z Gdańska


Zajrzyj do zakładek Koty z FeLV+ oraz Pacjenci Kociego Szpitalika aby poznać resztę naszych podopiecznych.

15 komentarzy do “Koty do adopcji

  1. gdy odchodzi kot
    pustka wskakuje na parapet
    włazi do szaf
    wyleguje się na kanapie
    harcuje w każdym kącie

    Adam Rem

  2. Gdy odchodzi kot…prawie bez ostrzeżenia pustka i ból wypełniają serce, myśli biegną do wspólnie spędzonych chwil…, a świadomość że już nigdy nie przebiegnie pod nogami, nie pojawi się nie wiadomo skąd, nie zamiauczy, nie ułoży się z nami do snu słodko mrucząc jest niemalże nie do zniesienia.
    Wczoraj odszedł nasz ukochany Filip. Był z nami 10 lat, tylko 10 lat…

    • Bardzo nam przykro, czy kot jest z nami rok, 10, czy 15 dla kochających opiekunów zawsze tego czasu będzie za mało. Wierzę, że Filipek był dzięki Wam szczęśliwy. Mi zajęło kilka miesięcy nim na wspomnienie o kotce zamiast łez pojawił się uśmiech, trzeba wspominać te dobre chwile i jeśli jest taka możliwość spróbować obdarować swoją miłością kolejnego biedaka, to pomaga.

  3. Cześć miałam tak samo. Miałam dwa koty. Jeden dożył 16 lat natomiast drugi 17 . Oby dwie spały że mną I spędzał że mną czas. Teraz gdy widzę mój dom , gdzie bym się popatrzyła jest pusto. Wszędzie odczuwam ich brak

    • Dom bez kota jest tylko mieszkaniem… Bardzo nam przykro z powodu odejścia kotów.

  4. Moja ukochana Kotka Lusia zmarła 3 dni temu. Została zaatakowana przez obcego kota na spacerze, to stało się przy mnie. Przez tydzień jeździłam z nią do weterynarza i było coraz gorzej. Moje maleństwo miało tylko 7 miesięcy. Nie mogę sobie wybaczyć,że nie zauważyłam agresji w obcym kocie.Rozpacz straszna, płaczę ciągle i wszędzie-mam wrażenie,że zaraz przybiegnie, wskoczy na kolana,poprzytula się… Była kochana, wesoła i taka zdrowiutka. Jeden przeklęty spacer zabrał mi moje Małe szczęście. Czuję się winna i tak bardzo samotna…

  5. Witam, szukam kotka. Najlepiej jakiegoś najmłodszego jakiego macie. Chciałabym żeby to była samica.

  6. Witam Szukam do adopcji kotka z Fiv+.W domu jest już z nami 7 letni Franio ( Fiv+) oraz 3 psiaki,adopciaki oczywiście pro-kocie☺️.Ponieważ Franek jest kocurkiem spokojnym szukamy również spokojnego ,w średnim wieku kotki lub kocurka.Jesteśmy z woj.opolskiego.

    • Super, dziękujemy za kontakt, odezwiemy się na maila. :)

  7. Łuska i Masza mam pytanie mam kota w domu i poszukuję malucha do 6 miesięcy może być troszkę więcej oczywiście zaszczepione i z wynikami ujemnymi

    • Masza została adoptowana, Łyska cały czas czeka. Jest ujemna. Jeśli jest Pan zainteresowany proszę zapoznać się z zasadami adopcji i napisać maila na kontakt@fundacjakot.pl

  8. 2 tygodnie temu z wielkim bólem pożegnałam 13-letniego rudzielca Maurycego, pozostała mi jego siostra. Szukam małego kotka, sądzę, że Melania chyba łatwiej zaakceptuje malucha.

    • Bardzo mi przykro. W tym wypadku najlepiej byłoby porozmawiać o temperamencie Meli i pod jego kątem dobrać jej towarzysza. Jeśli jest Pani zainteresowana adopcją najlepiej napisać maila kontakt@fundacjakot.pl

Skomentuj ankafranka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *